|
Wychodzisz z psem na spacer? Musisz mieć przy sobie woreczki na odchody - to pomysł nowego zastępcy prezydenta Szczecina Mariusza Kądziołki, który zamierza w ten sposób zmobilizować właścicieli do sprzątania.
- Miasto jest brudne, przez centrum trudno przejść czystą nogą - mówi Mariusz Kądziołka, który jest zastępcą prezydenta Szczecina ds. komunalnych i odpowiada m.in. za czystość. - Właściciele psów mają obowiązek po nich sprzątać. Wychodząc na spacer, powinni być wyposażeni w odpowiednie narzędzia. To nie jest problem. Widziałem np. smycze z przyczepioną sakiewką na woreczki. Zdaniem Kądziołki wprowadzenie obowiązku posiadania torebek na psie odchody spowoduje, że miejskie skwery i chodniki będą bardziej czyste. Właściciele częściej będą po zwierzętach sprzątać.
- Z wyrzuceniem takiego woreczka nie ma już problemu. Można skorzystać ze zwykłego kosza na śmieci - podkreśla wiceprezydent. A jeżeli właściciel akurat woreczka nie ma, bo już wcześniej został wykorzystany? - Właściciel powinien mieć zapas - odpowiada Kądziołka.
Czy opiekun psa będzie musiał mieć przy sobie nie tylko woreczek ale również łopatkę? Kądziołka: - To już sprawa właściciela, w jaki sposób nieczystości umieści w woreczku.
Kontrolować ludzi z psami miałaby straż miejska. Wiceprezydent Kądziołka planuje: przez pierwsze miesiące strażnicy upominaliby opornych. Potem posypałyby się kary. I zastrzega: - Czy to rozwiązanie w ogóle można wprowadzić w życie, analizują teraz nasi miejscy prawnicy. Za zanieczyszczanie miejsc publicznych kodeks wykroczeń przewiduje karę do 500 zł. Czy gmina na właścicieli psów mogłaby nałożyć obowiązek posiadania torebek?
- Nie można karać za brak posiadania woreczka, można karać za nieposprzątanie po psie - twierdzi radca prawny Stefan Mazurkiewicz. - Po co tworzyć przepis, który nie jest zagrożony sankcją? Co o pomyśle Mariusza Kądziołki sądzą radni, którzy zajmują się problemami zwierząt?
Grażyna Zielińska (PO): - Można mieć przy sobie woreczki, a po psie nie posprzątać. Ten pomysł problemu nie rozwiąże. Twórzmy odpowiednią infrastrukturę. W mieście powinno być więcej koszy. Kosz mobilizuje do odpowiedniego zachowania. Edukujmy.
Judyta Lemm (również PO) podkreśla: - To będzie niepotrzebne nękanie właścicieli. Lepiej stwórzmy odpowiednie warunki. Problem psich odchodów jest w centrum miasta. A czy w centrum miasta mamy wybieg dla psów? Budujmy je.
Tomasz Hinc (radny PiS) apeluje do pozostałych radnych, by - zamiast krytykować - sami wyszli z inicjatywą, jak zadbać o czystość miasta.
- Zarówno Mariusz Kądziołka, jak i PiS poszukują dróg, żeby problem psich odchodów rozwiązać - mówi Hinc. - Pomysł z woreczkami jest analizowany. Uważam, że może przynieść efekty. Jeżeli właściciel będzie miał przy sobie narzędzie do usuwania nieczystości, to z niego skorzysta.
Kądziołka nie pierwszy chce rozwiązać ten problem. Porządek z psimi odchodami planował zrobić 11 lat temu Kazimierz Trzciński, zastępca ds. komunalnych prezydenta Mariana Jurczyka. Trzciński uczulał straż miejską, by egzekwowała sprzątanie po psach. Chciał też wprowadzić zakaz trzymania psów w blokach i kamienicach. Ale miejscy prawnicy stwierdzili wówczas, że radni takiej uchwały, dotyczącej wszystkich właścicieli, wprowadzić nie mogą. Uznali, że zakaz mógłby objąć tylko tych, którzy nie przestrzegają porządku.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str.1, z dn.07.06.2011r.
|