|
Czują się bezkarni. Nie są jednak tak odważni, by swoje „dzieła” tworzyć przy dziennym świetle. To zwykle pod osłoną nocy powstają napisy, które trudno nazwać inaczej niż wandalizmem.
Narożnik u zbiegu ulic 5 Lipca oraz Pocztowej. Niedawno odmalowany. Co z tego? Pewnego ranka pojawia się na nim ogromny napis wykonany czarnym sprayem. Niewątpliwie szpeci. Zatem ściana niemalże od razu zostaje odnowiona. Nie robi to jednak wrażenia na pseudoartystach. Kolejnej nocy znów wędrują i znów niszczą. Ich „twórczość” można zobaczyć na naszym zdjęciu.
Problem niszczenia elewacji okropnymi rysunkami i napisami wykonanymi sprayami jest w Szczecinie wszechobecny. Nie wszędzie dociera monitoring, „szkodnicy” bez problemów dzielą się swoim „talentem”, nie zważając na to, że oszpecają miasto i niszczą czyjąś ciężką pracę.
– Straż miejska może na przyłapanego wandala nałożyć karę w wysokości do 500 zł, natomiast jeśli skierowany będzie wniosek do sądu, ta kara może wynieść do 5 tys. zł – informuje Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej.
– Nie w całym mieście są kamery, które bardzo pomagają nam w wyłapywaniu osób, które niszczą cudze mienie. Dlatego, jeśli jesteśmy świadkami takiego procederu, nie bądźmy obojętni, zawiadamiajmy policję – przekonuje mł. asp. Przemysław Kimon, rzecznik zachodniopomorskiej policji.

Źródło: Kurier Szczeciński, str.28, z dn. 09.06.2011 r.
|