Jednostki SM
Wszystko o nas
Nasze działania
Dla mieszkańców
Baza osób zaginionych
|
|
piątek, 05 sierpnia 2011 14:09 |
- Ludzie, znajomi przychodzą i pytają: co ty tutaj robisz? A ja wolę żyć w ten sposób: przyjść i wypocząć w aucie, niż błądzić po ludziach - mówi pan Paweł, który od ponad roku mieszka w starym polonezie na jednym ze szczecińskich osiedli. Razem z nim jest jego ciężarna partnerka.
Czerwonego, 18-letniego poloneza pan Paweł ma od kilku lat. - Samochód jeździ, ale go rozłączyłem - śmieje się. - Postawiłem go tu. Miałem zabrać, ale wszystko potoczyło się inaczej. Dlaczego konkretnie zamieszkał rok temu w samochodzie, nie chce mówić. W grę wchodzą "sprawy rodzinne". O swoim samochodzie nie mówi "dom", tylko "hotel". - Na co dzień załatwiam swoje sprawy, chodzę na obiad, a tu tylko śpię i to nie zawsze. Raz jestem, raz mnie nie ma. Nie chcę błądzić i chodzić po ludziach, bo różnie to bywa. Wolę żyć właśnie tak - opowiada. - Znam tutaj wszystkich i znam okolicę. Teraz jest lato, więc przychodzę tu jak do hotelu i odpoczywam.
Z daleka przygląda nam się kobieta. To Krysia, partnerka Pawła, która od jakiegoś czasu dzieli z nim życie w polonezie. Nie chce z nami rozmawiać. Paweł: - Ma dość, bo ciągle ktoś tu przychodzi. Ciągle nas się o coś pytają. A to irytujące. Pani Krystyna jest w ciąży. - Do czasu, aż urodzi, może przebywać w aucie, tym bardziej że monitorujemy sytuację na bieżąco - mówi Beata Rynans, kierownik działu pomocy osobom bezdomnym MOPR w Szczecinie. - Później możemy jej zaproponować miejsce w placówce dla samotnych matek. Jeżeli po porodzie nie zapewni dziecku bezpiecznego miejsca pobytu, to trzeba będzie zgłosić sprawę do sądu rodzinnego. - Mamy gdzie pójść. Mamy znajomych i rodzinę w okolicy - uspokaja Paweł. Według niego w polonezie jest "w porządku", a miejsca wystarczająco dużo. - Nie jest za krótki. Długość 1,6 m nam wystarczy. Są koce, materace, poduszki, a pozostałe rzeczy poskładane trzymamy z przodu - przekonuje. - Denerwuje mnie tylko to, że z drzew ciągle pyli. Jak samochód stał odkryty, ciągle musiałem go przemywać. Teraz jest specjalnie poprzykrywany.
Ludzie często się dziwią. Nie rozumieją. - Znajomi i nieznajomi przychodzą i pytają: Chłopie, co ty tutaj robisz? A ja wolę mieć swoje miejsce tu, niż chodzić i się prosić. Sytuacja "pary z poloneza" dobrze znana jest szczecińskim służbom. - Co jakiś czas zaglądamy do nich - mówi Magdalena Woźniak ze straży miejskiej. - Ten pan zawsze chętnie rozmawia. Za każdym razem mówi, że nie chce od nas żadnej pomocy. Nie stwarza problemów, nie wchodzi w konflikt z prawem. Nie mieliśmy też żadnych zgłoszeń, by zakłócał spokój czy zaśmiecał okolicę. Mirka Rudzińska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie: - My też nie mieliśmy żadnych zgłoszeń i skarg od okolicznych mieszkańców.
Paweł i Krystyna nie chcą przyjmować żadnej pomocy od miasta. - Nie chcą iść do schroniska - mówi Beata Rynans z MOPR. - Pan Paweł złożył nawet oświadczenie na piśmie w tej sprawie. Obojgu zapewniamy jednak pomoc w postaci ciepłych posiłków. Paweł i Krystyna, choć żyją razem w polonezie, mają w świetle prawa dwa osobne gospodarstwa domowe. Ich związek nie jest traktowany jak konkubinat. To znaczy, że oboje mogą osobno ubiegać się o świadczenia finansowe, np. o zasiłek celowy. Pan Paweł skorzystał z tego raz - wziął z MOPR-u 100 zł. - Wolę żyć tak. Ale będziemy starać się o mieszkanie zastępcze - mówi. - Jak będzie dziecko, to będzie trzeba.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str.7, z dn.05.08.2011r.
|
|
Numery alarmowe służb miejskich i instytucji
112 - numer alarmowy UE
19656 - straż miejska
984 - pogotowie rzeczne
985 - ratownictwo górskie
986 - straż miejska
991 - pogotowie elektrowni
992 - pogotowie gazowni
993 - pogotowie ciepłowni
994 - pogotowie wodociągów
997 - policja
998 - straż pożarna
999 - pogotowie ratunkowe
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości
|