|
Rekordzistą jest mercedes na niemieckich numerach rejestracyjnych, który jeździł po Szczecinie 210 km na godzinę. Jego kierowca uniknie jednak odpowiedzialności. Straż miejska nawet jeżeli zrobi mu zdjęcie fotoradarem - dowód łamania przepisów musi wrzucić do kosza.
Piraci drogowi jeżdżący na zagranicznych rejestracjach muszą wiedzieć, że dysponujące różnymi fotoradarami miejskie straże są wobec niech kompletnie bezradne.
Ostatnio Niemiec wyjeżdżając swoim mercedesem ze Szczecina na ul. Gdańskiej poruszał się z prędkością blisko 170 kilometrów na godzinę.
Oczywiście ustawione na głównej arterii urządzenie zrobiło zdjęcie poruszającemu się z zabójczą prędkością kierowcy.
- Fizycznie nie mamy możliwości ustalenia tożsamości ani adresu zamieszkania obcokrajowca, który popełnił u nas wykroczenie - tłumaczy Joanna Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej w Szczecinie. - W przypadku kierowców spoza naszego miasta, zwracamy się z prośba o ustalenie tożsamości do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Już następnego dnia otrzymujemy odpowiedź. W przypadku kierowców zza granicy nie mamy takiej możliwości.
Jak twierdzi rzeczniczka duża część obcokrajowców pozostaje bezkarna. Nawet jeśli poruszają się z obłędną prędkością.
- Nie tak dawno mieliśmy drogowego wariata pędzącego z zabójczą prędkością - dodaje Wojtach. - Kierujący mercedesem na niemieckich numerach rejestracyjnych w ciągu trzech majowych dni został przyłapany na przekraczaniu prędkości aż trzy razy. Największa, z jaką poruszał się mercedes to 210 kilometrów na godzinę. To było na ul. Gdańskiej, gdzie obowiązuje ograniczenie do 70. Prędkość została przekroczona o 140 km/h. Bardzo nas zaskoczyło bezmyślne zachowanie kierowcy. Za wszelką cenę chcieliśmy ustalić tożsamość pirata.
W tym przypadku zwrócili się do szczecińskiej drogówki z prośbą o pomoc w ustaleniu nieodpowiedzialnego kierowcy. Okazało się, że funkcjonariusze rozpoznali go. Mężczyzna objęty był zakazem prowadzenia pojazdów. Nie posiadał również żadnych uprawnień. Pojazdem o niemieckich numerach rejestracyjnych poruszał się szczecinianin. Jeżdżąc samochodami na zagranicznych numerach chciał uniknąć mandatów za prędkość.
- Na pięciu procentach zrobionych zdjęć widnieją zagraniczne pojazdy - twierdzą szczecińscy strażnicy. - Może wykroczeń ze strony obcokrajowców nie jest tak dużo. Jednak prędkości, z jakimi mkną prowadzone przez nich maszyny są szalone.
Komendant Straży Miejskiej w Myśliborzu twierdzi, że większość spraw dotyczących przekroczenia prędkości przez obcokrajowców jest umarzana. Powodem jest nieustalenie sprawcy.
W przypadku każdego zdjęcia musimy wykonać czynności zgodnie z postępowaniem wykroczeń. Fakt jest taki, że obcokrajowcy na naszych drogach mogą czuć się bezkarni, a gminy tracą niemałe pieniądze - mówi Marek Herbot, komendant z Myśliborza.
Jak dowiedzieliśmy się w wydziale komunikacji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Parlament Europejski pracuje nad dyrektywą, która ułatwi uzyskanie i wymianę informacji na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym i przestępstw związanych z tym ruchem na terenie Unii Europejskiej. Tekst projektu dyrektywy oczekuje na przyjęcie przez Radę UE.
Marek Łagocki.
Źródło: Głos Szczeciński, str. 1, z dn. 7.09.2011 r.

|