|
Rodzina T. ma problem. Jest nim pies sąsiadów, który ujada donośnie o różnych porach dnia i nocy. „To jedna z trudniejszych i boleśniejszych spraw, bo cierpi na niej dziecko" - przyznaje Joanna Wojtach ze szczecińskiej straży miejskiej.
Blok z wielkiej płyty na Niebuszewie. O ścianach, przez które ludzie chcąc-nie chcąc poznają najintymniejsze szczegóły życia sąsiadów. Rodzina T. sprowadziła się do jednego z mieszkań przed paroma miesiącami. Od tego jej los odmieniło... szczekanie. - Pies sąsiadów z dołu stał się naszym koszmarem! - przyznaje pani T. Pies ujada i wyje nie zważając na godziny: donośnie zatruwając życie sąsiadom. - Najgorsze, że wnuk jest chory na epilepsję. Ostatnio jego stan się pogorszył. Lekarz wystawił zaświadczenie, w którym potwierdza, że przyczyna leży w stresie wywołanym ujadaniem psa, czyli w nieustannym hałasie - twierdzi T.
* * *
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w takiej sytuacji radzi:
„To rzeczywiście kłopot, ale nie dzwoń w nerwach do straży siejskiej obrzucając obelgami swojego sąsiada. Daj mu szansę. Może nie wiedzieć, że podczas jego nieobecności pies ciągle wyje. Porozmawiaj z nim życzliwie, może razem znajdziecie jakieś wyjście. Najważniejsze jest ustalenie powodu, dla którego pies tak dramatycznie reaguje na twoją nieobecność. Może ci pomóc behawiorysta, rozpoznając przyczynę zachowań, dobry lekarz weterynarii - stosując wyciszające środki farmakologiczne, a może sam sobie pomożesz i zapewnisz przyjaciela swojemu pupilowi, takiego który nie chodzi do pracy: drugi pies lub kot może pomóc w lęku przed samotnością. A może wystarczy radio? Jeżeli sąsiad nie chce współpracować w rozwiązaniu problemu skontaktuj się ze strażą miejską. Psie szczekanie to zakłócanie ciszy podlegające działaniom SM".
* * *
T. przyznaje, że z sąsiadami na temat uciążliwego psa nie rozmawiała. Tyle że przez balkon wykrzyczała pretensje. Co jednak nie podziałało. - Uciążliwy pies to beagle. Bardzo rzadko wyprowadzany, by się wyszalał. Zgłoszenie dotyczące uciążliwości szczekania : Pierwsza interwencja z 25 lipca br. polegająca na pouczeniu właściciela - relacjonuje rzecznik straży miejskiej. Potem były kolejne. A ostatecznie: - Będzie formułowany wniosek do sądu z art. 51 Kodeksu wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny" - informuje J. Wojtach.
Sięgnięcie po tę podstawę prawną to dla straży miejskiej ostateczność. - Niestety, często mamy tego rodzaju zgłoszenia. Zazwyczaj mediujemy między stronami, upominamy. Bo pies zwykle ujada nie ze złej woli właściciela. Tylko pozostawiony: z samotności, bezradności. Jak dziecko pozostawione bez opieki. Z drugiej strony jednak to nie może stanowić uciążliwości dla innych. Zatem jest podstawa prawna, by właściciela psa ukarać, ale... szukamy kompromisu, w czysto ludzkim aspekcie - mówi J. Wojtach.
* * *
Beagle to pies „o mordce anioła i temperamencie łowcy" - jak mówią znawcy i miłośnicy tej rasy. I radzą, aby dobrze przemyśleć pomysł uczynienia z tego myśliwskiego psa tropiącego domowego pupila. Szczególnie, gdy beagle ma trafić do klatki, jaką dla niego będzie mieszkanie w bloku. Bo wbrew pozorom to pies bardzo wymagający w utrzymaniu. - Powinien być w parku co najmniej 3 razy dziennie, a jak dorośnie powinien biec za rowerem 10 km dziennie. Po tym dystansie dopiero nabiera chęci na dalsze bieganie. Nawet 50 km dorosłego beagle nie meczy - informują specjaliści z „beagle.pl". - Czy może zostać sam w domu przez 5-6 godzin? - Absolutnie nie. W pierwszym okresie robi się destrukcyjny, niszczy meble, zasłony, drzwi. Uwięziony w klatce gaśnie psychicznie bezpowrotnie - odpowiadają.
W książce pt. "Jak wybrać psa" wprost napisano o hałaśliwej naturze beagle i przestrzegano, że to może narazić właścicieli na problemy z sąsiadami. Jednak sąsiedzi T. pewnie o tym nie myśleli, gdy kupowali rozkosznego szczeniaczka. - Gdy ktoś kupuje bez wyobraźni beagle - psa gończego, samodzielnego, dumnego i wolnego, zamyka go w mieszkaniu na 9 godzin i idzie do pracy, pies będzie szczekał, wył, będzie się męczył - uważa Andrzej W. Baciński z „beagle.pl".
* * *
- Nasz problem jest nieco inny. Tu beagle szczeka i wyje, bo z domu nie wychodzi. On okazuje, jak bardzo się męczy. Ale dla nas ważniejsze, że nam żyć nie daje - mówi T. Sprawa jest o tyle przykra, że wiąże się z chorobą małoletniego syna T. - Trudna i bolesna sprawa, bo cierpi na niej właśnie dziecko - przyznaje J. Wojtach. I pewnie dlatego właśnie zajmie się nią sąd. Ale czy to coś w sprawie naprawdę zmieni? Bez dobrej woli właścicieli psa, niestety, chyba niewiele. O czym przekonuje podobny problem z os. Książąt Pomorskich. Od lat nierozwiązany.
Źródło: Kurier Szczeciński, str 14, z dn. 08.09.2011r.
|