|
W styczniu mieszkańcy ul. Sierpowej przeżyli dramat: zapaliło się poddasze budynku. Wozy strażackie miały kłopot z dojazdem. Pod tym względem do dziś się nic nie zmieniło, ale może lada dzień nastąpi poprawa.
Akcję ratowniczą utrudniały wówczas nie tylko hałdy zalegającego śniegu, ale również prywatne samochody zaparkowane na osiedlu Spółdzielni Mieszkaniowej Politechnik. Pretensje sylwestrowiczów o bezradność działania przerodziły się w ataki na policjantów i strażaków. Pożar w tych warunkach nie był łatwy do opanowania. W akcji uczestniczyło 17 zastępów Straży Pożarnej, łącznie ponad 50 strażaków. Ogień strawił dach, zawalił się strop i doszczętnie spłonęło dziewięć mieszkań, a kilka kolejnych zostało zalanych. Ewakuowano kilkudziesięciu mieszkańców z trzech klatek budynku. Po naszych interwencjach w Zarządzie Dróg i Transportu Miejskiego otrzymaliśmy mało pocieszającą odpowiedź: - Zmiany polegające na poszerzeniu jezdni wymagają opracowania projektu łącznie z pozwoleniem na budowę i zabezpieczeniu środków finansowych. Niestety w tym roku ZDiTM żadnych zmian w tym miejscu nie planuje.
Powoli zbliża się koniec roku. Remont budynku praktycznie zaczął się 11 kwietnia. W trakcie remontu odkrywano co rusz jakieś nowe uszkodzenia. Wylano całkiem nowy strop. A że blok był budowany w dużej części z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego, procedury formalne przedłużały proces odbudowy i odzyskiwanie pieniędzy z ubezpieczenia. Wystarczy powiedzieć, że nadzorujący Bank Gospodarstwa Krajowego aż trzy miesiące zastanawiał się, nim przekazał jedną z pierwszych transz (...). W planach zagospodarowania przestrzennego nadal jednak nie ma modernizacji ulicy Sierpowej. W czasie pożaru Straż Miejska obiecała częstsze patrole w tym rejonie i przeciwdziałanie blokowaniu ulic dojazdowych.
- Próbowaliśmy dyscyplinować mieszkańców niemal codziennie kierując tam patrole, zakładając blokady i karząc mandatami, ale nie rozwiązało to problemu - mówi Joanna Wojtach, rzecznik prasowy SM. - Nadal ulica jest zastawiana.
O wydarzeniach ze stycznia ciagle pamiętają mieszkańcy. Szybko zaciera się pamięć ludzka, (...) ale co będzie, gdy ktoś zasłabnie, dostanie ataku serca a karetka będzie szukała miejsca, by podjechać pod dom? Co, gdy ponownie wybuchnie pożar albo nastąpi awaria gazu?
- Mamy dobrą wiadomość - uspakaja Joanna Wojtach. - Trwają zaawansowane prace nad wprowadzeniem na tej ulicy ruchu jednokierunkowego. Myślę, że przynajmniej częściowo rozwiąze to problem z blokowaniem przejazdu.
Źródło: Głos Szczeciński, str. 9, z dn. 11.10.2011 r.

|