|
Może popełniliśmy błąd, nie działając bardziej zdecydowanie, ale był on konsekwencją poprzednich zgłoszeń, które były dla nas mylące, a wysłany na miejsce patrol nie potwierdził zgłoszonej interwencji - tłumaczy poniedziałkowy paraliż skrzyżowania ul. Arkońskiej z ul. Broniewskiego rzeczniczka szczecińskiej straży miejskiej
Sprawę opisał wtorkowy "Kurier Szczeciński". Kobieta tak niefortunnie zaparkowała swój samochód, że autobus linii 803 nie mógł przejechać przez skrzyżowanie ul. Arkońskiej i Broniewskiego. Zrobił się korek, a blokada skrzyżowania trwała od godz. 15.19 do 16.40 (czyli 81 minut). Postanowiliśmy sprawdzić, czemu aż tyle czasu zajęło przywrócenie ruchu w tamtym rejonie.
Poniedziałkowe problemy kierowców przy tym skrzyżowaniu zaczęły się po godz. 13. - Dwukrotnie mieliśmy zgłoszenia od kierowców, że autobusy nie mogą tamtędy przejechać i dwukrotnie wysłaliśmy tam naszych pracowników z nadzoru ruchu - mówi dyspozytor centrali ruchu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego w Szczecinie (odmówił podania nazwiska). - Wezwałem straż miejską, ale nasz pracownik się jej nie doczekał. Na szczęście kierowcom jakoś udało się ominąć samochody i przejechać. Jednak o godz. 15.19 znów stanął autobus 803. Kierowca poinformował nas, że nie może przejechać. Ponownie wezwałem straż miejską.
Jednak straż miejska zignorowała to zgłoszenie. Dopiero po monicie od zdenerwowanego kierowcy (o godz. 15.48) strażnicy pojechali na miejsce. Pojawili się tam po godz. 16. - Dyżurny SM o 16.03 wezwał firmę, z którą miasto ma umową na wywożenie blokujących torowiska czy ulice aut - mówi rzeczniczka strażników, Joanna Wojtach. - Na dojazd na miejsce laweta ma godzinę [sic! - red.].
- Wyjechaliśmy o godz. 16.04 - potwierdza właściciel Pomocy Drogowej Przemysław Miaczkowski. - A dojechaliśmy o 16.31.
Gdy laweta dotarła na skrzyżowanie, przy blokującym przejazd samochodzie pojawiła się jego właścicielka, która tłumaczyła się, że odbierała w szpitalu wypis. Pani została ukarana mandatem w wysokości 300 zł i pokryje też koszt dojazdu lawety - 110 zł.
Dlaczego straż miejska zareagowała tak późno?
- Pierwsze zgłoszenie od dyspozytora ZDiTM mieliśmy o godz. 13.40, że nie ma tam drożności ruchu. Po kilku minutach dostaliśmy informację, że drożność już jest - wyjaśnia Wojtach. - Ok. godz. 14 - kolejne, że znowu jest problem. Na miejsce pojechali strażnicy, jednak zgłoszenie nie potwierdziło się.
A co ze zgłoszeniem o 15.19? - Myśleliśmy, że sytuacja się powtórzy i zanim dojedziemy, będzie po problemie. Te poprzednie zgłoszenia nas uśpiły. Może popełniliśmy błąd, nie działając bardziej zdecydowanie, ale jeżeli tak, to był on konsekwencją wcześniejszych zgłoszeń, które były dla nas mylące - tłumaczy Wojtach. - To nie jest jednak tak, że nic nie zrobiliśmy.
Przypominamy: ul. Arkońska i Niemierzyńska na czas remontu są zamknięte dla ruchu. Poruszać mogą się tam kierowcy dojeżdżający do swoich posesji.
Sylwia Polachowska.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str. 3 z dn. 26.10.2011 r.
|