|
Ziemianka, szklarnia, kasa biletowa na terenie nieczynnego stadionu, węzeł ciepłowniczy, działkowa altanka, samochód, klatka schodowa, opuszczone budynki – to tylko kilka miejsc, gdzie koczują szczecińscy bezdomni. Zaledwie jedna trzecia spośród półtora tysiąca decyduje się na miejsce w schronisku.
Szczecin ma 9 przytulisk, a w nich 545 miejsc. Wszystkie placówki są prowadzone przez organizacje dobroczynne i – poza jedną – korzystają z miejskich dotacji (o te pieniądze nigdy nie występują Siostry Misjonarki Miłości Matki Teresy z Kalkuty na Bulwarze Gdańskim). Wysokość środków finansowych miasta przeznaczonych na zapewnienie pomocy osobom bezdomnych wyniesie w tym roku 1,2 mln zł. Kilka lat temu Szczecin stworzył sprawny system reagowania na potrzeby bezdomnych w zimie, dzięki czemu bezpieczne miejsce w schronisku znajdują nie tylko ci, którzy sami go szukają, ale też kloszardzi przekonani do tego przez służby miejskie.
Jak to działa? Co roku 1 listopada rusza Pogotowie Zimowe: służby socjalne, policja i straż miejska w największe mrozy docierają do wcześniej zdiagnozowanych, a często wskazanych przez mieszkańców miejsc, gdzie koczują bezdomni i proponują im bezpieczny kąt w przytulisku.
– Współpracujemy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie i mamy listy z adresami, gdzie trzeba zimą zaglądać – mówi Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej Straży Miejskiej. – Najwięcej jest ich na prawobrzeżu miasta. Z roku na rok to się zmienia, niektóre koczowiska pustoszeją, inne powstają.
Docieramy tam, zostawiamy ulotki z informacją, jak dojechać do schroniska, jeśli warunki życia są bardzo złe, a bezdomny odmawia skorzystania z pomocy, prosimy o podpisanie oświadczenia. To dla nas również ważna informacja, by zimą częściej w takie miejsce zaglądać.
Bezdomni zasiedlają na terenie miasta opuszczone budynki i ruiny, tereny dawnych działek, ziemianki, stare szklarnie, kilka osób mieszka w samochodach. Co roku szukają ciepłych klatek schodowych i otwartych piwnic w blokach i kamienicach, gdzie w mroźne dni lokatorzy na ich obecność litościwie przymkną oko. Szukają kąta i grosza od ludzi na szczecińskim dworcu kolejowym. Jeśli zabraknie im butów albo odzieży, wiedzą, gdzie mogą je dostać za darmo. Takie magazyny prowadzi Polski Komitet Pomocy Społecznej przy ul. Dąbrowskiego kilka razy w tygodniu pieczywo), Caritas przy ul. Wieniawskiego, a także Polski Czerwony Krzyż przy al. Wojska Polskiego. Ten ostatni stworzył również punkt socjalny dla bezdomnych, którzy nie korzystają ze schronisk. Tutaj mogą się wykąpać, ogolić, otrzymują bieliznę i odzież na zmianę.
Choć tegoroczna jesień jeszcze jest ciepła, schroniska już powoli zaczynają się zapełniać. Ze 180 łóżek w przytulisku przy ul. Zamkniętej zajętych jest ponad sto.
– Nasz najmłodszy mieszkaniec ma 30 lat, ale ludzie w tym wieku u nas to wyjątek – mówi Arkadiusz Oryszewski, prezes Stowarzyszenia Feniks, które prowadzi schronisko przy ul. Zamkniętej. – Najwięcej jest ludzi powyżej sześćdziesiątego roku życia, schorowanych, zmarnowanych. Najstarszy pensjonariusz ma 80. Przychodzą do nas, gdy dość mają życia w brudzie, pogardzie i poniżeniu.
Tylko w ostatnich dniach do tego schroniska trafiło kilkanaście osób. Wielu w złym stanie zdrowia, z owrzodzeniami nóg, zapaleniem żył. Każdy, kto nie ma dachu nad głową, prócz schronienia w okresie zimy może otrzymać od gminy gorący posiłek, ubiegać się o zasiłek celowy na leki, ubranie, środki czystości. Alkoholicy w schroniskach mogą korzystać z terapii.
Jeśli ktoś wie o bezdomnych potrzebujących wsparcia, może szukać pomocy telefonicznie. W godz. od 7.30 do 15.30 czynny jest telefon w MOPR – nr 91 48-75-771 oraz działająca całodobowo infolinia ośrodka – 192-89. Sygnały przyjmuje również Straż Miejska – tel. 986. Telefon Pogotowia Zimowego przy schronisku Stowarzyszenia Feniks – 91 421-61-22. Działa też bezpłatna całodobowa infolinia służb wojewody – 800-170-010.
Anna Gniazdowska
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 12, z dn. 04.11.2011 r.

|