|
Stop bezczelnym właścicielom aut, parkującym wbrew przepisom, zasłaniającym przejścia dla pieszych i tarasującym chodniki! Zdjęcia dokumentujące te wykroczenia dostarczyliśmy do straży miejskiej
Zdjęcia dokumentujące przypadki dwunastu najbardziej rażących przykładów nieprawidłowego parkowania w centrum Szczecina opublikowaliśmy na Szczecin.gazeta.pl pod koniec października. Od tego czasu codziennie otrzymujemy od Czytelników nowe porcje zdjęć dokumentujących podobne przypadki. W mailach do redakcji narzekacie na brak reakcji straży miejskiej i - w efekcie - poczucie bezkarności kierowców. Niczym nadzwyczajnym nie jest parkowanie na zakazie zatrzymywania się czy np. blokowanie autem całego chodnika.W innych miastach z tym sobie poradzili. W Lublinie od lat problemem było masowe nielegalne parkowanie na Starym Mieście. Okazjonalne zakładanie dwóch-trzech blokad dziennie przez straż miejską niewiele dawało. W marcu prezydent Krzysztof Żuk polecił strażnikom, żeby do problemu parkowania na Starym Mieście podeszli rygorystycznie. Nagłośniły to lokalne media. Do akcji wkroczyła laweta. W ciągu pół roku straż miejska zgarnęła na nią 263 źle zaparkowane auta! Ich właściciele słono za to zapłacili: mandat (500 zł), koszty pracy lawety (200 zł), postoju na miejskim parkingu (15 zł za dobę). Poskutkowało. Dziś odważnych do parkowania na lubelskiej starówce nie ma.
Szczecińska straż miejska powinna wziąć przykład z Lublina. Bo na razie działa ślamazarnie i chaotycznie. Brakuje zmasowanych, regularnych, skoncentrowanych na poszczególnych ulicach akcji. Parkingowy chaos w niektórych miejscach nasza straż miejska zdaje się nawet tolerować.
Ci, którym zależy na porządku w centrum Szczecina, mają tego dość. Na forum Skyscrapercity.com, które skupia m.in. takie osoby, formuje się grupa, która chce ruszyć z akcją naklejania na szybach niebezpiecznie zaparkowanych aut tzw. "karnych kutasów" - wielkich, trudnych do zdrapania naklejek z wizerunkiem penisa (takie naklejki można bez trudu kupić przez internet). Nie popieram tej metody. Ale rozumiem: chęć jej stosowania wynika z bezsilności.
Może jest jednak inny skuteczny sposób. Kilka dni temu rzecznik szczecińskiej straży miejskiej Joanna Wojtach poinformowała "Gazetę", że jeśli ktoś dostarczy do komendy zdjęcie dokumentujące wykroczenie, to straż skieruje do sądu wniosek o ukaranie właściciela źle zaparkowanego pojazdu. Pod warunkiem, że zdjęcie będzie spełniać pewne wymogi: musi być widoczny numer rejestracyjny, kontekst (by nie było wątpliwości, że mamy do czynienia z wykroczeniem) i podane informacje, gdzie i kiedy fotografia została zrobiona. Przydadzą się też namiary na autora zdjęcia i zawiadomienia.
W czwartek postąpiłem zgodnie z tą instrukcją. Jako zwykły mieszkaniec Szczecina (a nie dziennikarz "Gazety"), w sekretariacie Komendy Straży Miejskiej przy ul. Felczaka złożyłem: "zawiadomienie o wykroczeniach drogowych" z kilkuzdaniowym ich opisem, dwanaście wydrukowanych zdjęć oraz płytę CD z oryginałami fotografii. Zostałem poinformowany, że sprawa zostanie przekazana do oddziału Śródmieście. Otrzymałem potwierdzenie wpłynięcia dokumentów i numer telefonu do oddziału, pod którym mogę dowiadywać się, co dalej. Niewątpliwie z tego numeru skorzystam. Jeśli ta metoda wypali, jeśli straż miejska faktycznie skieruje sprawy do sądu (wyroki w takich sprawach powinny zapadać szybko i zaocznie, bez udziału kierowcy - chyba że ten się później odwoła), to być może uda się wypracować skuteczny sposób nękania parkingowych piratów, a w efekcie - zmniejszyć ich samowolę w śródmieściu.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str.2, z dn.04.11.2011r.
|