|
Każda pora roku w pracy służb porządkowych ma swoją specyfikę. Jesień w prawobrzeżnym (i nie tylko) oddziale Straży Miejskiej kojarzy się z... dymem ognisk, a także narastającym problemem ludzi bezdomnych, szukających schronienia przed coraz bardziej chłodnymi nocami.
– Odbieramy telefony mieszkańców prawobrzeżnych osiedli uskarżających się na dolegliwych często sąsiadów, którzy w ramach jesiennych porządków spalają w swoich ogródkach rozmaite śmieci – mówi naczelnik prawobrzeżnej Straży Miejskiej Michał Domański.
– No właśnie. Wolno palić ogniska, spalać suche łodygi i zwiędłe liście? Czy jest to kwalifikowane jako zanieczyszczanie środowiska naturalnego?
– Zasada jest dość prosta. Wolno palić śmieci organiczne. A zatem wolno spalić w ognisku właśnie suche łodygi czy liście. Wykroczenie zaś popełnia ten, kto do takiego ogniska wrzuci coś „toksycznego”, czyli plastiki, opony i inne chemiczne odpady. Osoba taka może i powinna zostać ukarana mandatem karnym... Paląc „legalne” ognisko na swojej działce czy w swoim ogródku kwiatowym powinniśmy jednak zwracać uwagę także na otoczenie. Nie może tak być, że dym z ogniska przeszkadza innym. My mamy w ogródku przydomowym problem śmieci z głowy... a sąsiedzi na balkonach powyżej – pełne dymu mieszkania. W ten sposób oczywiście nie wolno postępować! Regulują to stosowne przepisy oraz zwykła sąsiedzka przyzwoitość.
– I problem drugi. Zaczynamy w „Panoramie 7” odbierać informacje o coraz częściej i chętniej przebywających na naszych klatkach schodowych (czy korytarzach piwnicznych) bezdomnych. Często koczowaniu takiemu towarzyszą niemiłe zapachy, zanieczyszczanie wspomnianych miejsc, a nawet ich dewastacja. Co wtedy robić?
– Problem jest nam znany. Zresztą i miasto poczyniło przygotowania w kwestii rozwiązania problemu osób bezdomnych w okresie jesienno-zimowym. Codziennie rano Straż Miejska otrzymuje wykazy z adresami takich noclegowisk i podaną liczbą wolnych miejsc w każdym. A wolne miejsca czekają na chętnych...
– Więc w czym problem?
– Nie zawsze osoba bezdomna chce skorzystać z wizyty w noclegowni. A nie ma przepisu, by ją do tego zmusić. Jeśli człowiek nie zagraża ani sobie, ani otoczeniu – nie możemy go na siłę wywieźć z klatki schodowej. Zresztą nasze patrole mają przy sobie druki specjalnych oświadczeń, na których osoby niechcące korzystać z noclegowisk kwitują swoją wolę własnoręcznym podpisem. Kończąc taką interwencję, wręczamy też danej osobie informacje o Pogotowiu Zimowym Stowarzyszenia „Feniks” – które działa całodobowo na ul. Zamkniętej 5 w Szczecinie. Jest tam też krótka instrukcja jak dojechać do tego darmowego schroniska.
– Wychodzi na to, że jeśli osoba bezdomna polubi „naszą” klatkę schodową to spółdzielcy są bezradni i muszą to zaakceptować?
– Jeśli dana osoba nie popełnia wykroczenia – nie możemy, jak już stwierdziłem, wywieźć jej „na siłę”. Jaką zaś radę przekazałbym wszystkim mieszkańcom? Nie otwierajmy przez domofon – bez pytania – każdemu. Po to zainstalowano te kosztowne zresztą urządzenia, aby zabezpieczyć spółdzielców przed przebywaniem na klatkach czy w piwnicach osób niepożądanych.
Źródło: Gazeta Spółdzielni Mieszkaniowej "Dąb" Panorama 7, z dn. 17.11.2011 r.
|