|
Od 19 bm. na podstawie nowych przepisów Kodeksu wykroczeń straż miejska może konfiskować towar sprzedawany w niedozwolonych miejscach. Na razie jednak przygotowywane są procedury, które wskażą, jak dokładnie ma taka interwencja wygladać.
Kartonowy biznes to zmora wielu miast. W Szczecinie sprzedających „mydło i powidło” z rozstawionych na chodnikach łóżek czy też właśnie kartonów można spotkać m.in. na alei Wyzwolenia, przy pl. Rodła, w pobliżu targowiska Manhattan. Prowizorycznie przygotowane „stoiska” oferują ręczniki, skarpety, sznurowadła, kosmetyki. Są co prawda osoby, które pytają: a co to komu przeszkadza, w większości jednak słychać narzekania. Na to, że trudno w przypadku rozwalających się kartonów mówić o jakiejkolwiek estetyce i że niełatwo przejść chodnikami, balansując między „kupcami”…
Wiosną tego roku prezydent miasta upoważnił pracowników Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM oraz Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego do zajmowania przedmiotów sprzedawanych w niedozwolonych miejscach. Urzędnikom asystowali strażnicy. Głównie upominano lub karano finansowo, doszło jednak również do konfiskat. Przy tej okazji nie brakowało dramatycznych scen, słownych (i nie tylko) przepychanek. Zgodnie z nowymi przepisami, konfiskaty mienia może dokonywać straż miejska. Takie prawo dały jej dwa dodane do Kodeksu wykroczeń przepisy. Pierwszy brzmi: „Kto prowadzi sprzedaż na terenie należącym do gminy, lub będącym w jej zarządzie, poza miejscem do tego wyznaczonym przez właściwe organy gminy, podlega karze grzywny”. Drugi: „W razie popełnienia wykroczenia, określonego w § 1, można orzec przepadek towarów przeznaczonych do sprzedaży, choćby nie stanowiły własności sprawcy”.
– Bywało tak, że ukarany mandatem handlarz po bardzo krótkim czasie wracał na „swoje” albo też jego miejsce zajmowali inni. Jest kilka takich osób, z którymi nie sposób się porozumieć. Na pewno zaś przed świętami – jak co roku – spodziewać się można nowych „stoisk”: z fajerwerkami, bombkami czy innymi rzeczami – opowiada Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej Straży Miejskiej. Nowe uprawnienia potrzebują też nowych rozwiązań. Trzeba zadecydować, gdzie przedmioty będą przechowywane (depozyt miejski czy też sąd), jak ma wyglądać takie zajęcie, czy kontrole przeprowadzać będą również pracownicy magistratu. Ważne będzie współdziałanie sądu ze strażą miejską. Trwają prace, by prawo jak najszybciej dostosować do rzeczywistości.
Źródło: Kurier Szczeciński, str.24, z dn.24.11.2011r.
|