|
Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy i... spisała je straż miejska. W Szczecinie (woj. zachodniopomorskie) trwa wojna strażników z nieletnimi palaczami. Nastolatki nie mają co liczyć na spokojne zaciągnięcie się dymkiem między lekcjami. Akcja wzbudziła entuzjazm rodziców i nauczycieli.
„Szanowni Rodzice. Strażnicy Miejscy ujawnili fakt palenia papierosów przez państwa nieletnie dziecko...”. Od tych słów zaczyna się pismo, które odnajduje w skrzynkach pocztowych coraz więcej mieszkańców Szczecina. Dalej strażnicy podają miejsce i godzinę przyłapania delikwenta na paleniu i obiecują powiadomić o tym również szkołę. „W trosce o dobro i bezpieczeństwo Waszego dziecka prosimy o wzmożenie opieki rodzicielskiej” – apelują strażnicy.
– Podoba mi się to, bo rodzice powinni jak najszybciej się dowiedzieć, że ich pociecha pali. Wtedy można coś jeszcze z tym zrobić – mówi Ewa Ławrynowicz (31 l.). A co na to szkoła?
– Popieram tę akcję. To ważne, że rodzice i wychowawcy młodego człowieka, który został przyłapany na paleniu, będą mieli taką informację. Myślę, że coraz mniej młodych będzie sięgać po papierosa – mówi Bogdan Dziewulski, dyrektor LO nr 7 w Szczecinie.
Fakt przyglądał się patrolującym okolice szkół strażnikom. Choć akcja trwa dopiero od kilku tygodni, efekty już są widoczne. Papierosy znikają z ulicy. Dosłownie. Kiedy patrol straży mija stojące grupki młodzieży, są tam już tylko sami niepalący. Wszyscy wiedzą, że w przeciwnym razie mogą liczyć na poważną rozmowę z rodzicami albo wychowawcą w szkole.
Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej straży miejskiej mówi - "Otrzymywaliśmy wiele zgłoszeń dotyczacych palenia przez młodzież papierosów w bramach i zaułkach. Nasze pisma odnosza skutek. To zniechęca do palenia".

Źródło: Fakt, str. 10, z dn. 18.11.2011 r.
|