|
ZDiTM ma już lawetę z dźwigiem, która podniesie i wywiezie na specjalny parking źle zaparkowane auta. Kierowcę może to kosztować tysiąc złotych. Rekordową liczbę blokad założyła w listopadzie straż miejska. Laweta z dźwigiem kosztowała 390 tys. zł. To pojazd, który jest w stanie unieść za cztery koła nawet sześciotonowy samochód. Może zabrać z ulicy praktycznie każde źle zaparkowane auto. Nowy nabytek stoi już na parkingu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. - W grudniu wyjedzie do akcji na ulice Szczecina - mówi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. O tym, który źle zaparkowany samochód będzie zapakowany na taką lawetę, a któremu będzie założona zwykła blokada na koło, decydować będą strażnicy miejscy. Zabranie auta z ulicy możliwe jest w czterech przypadkach:
- gdy auto jest ustawione w miejscu zabronionym i utrudnia ruch (muszą być spełnione oba te warunki jednocześnie)
- samochód w inny sposób zagraża bezpieczeństwu (np. zasłania kierowcom przejście dla pieszych)
- stoi bezprawnie na miejscu dla niepełnosprawnych
- jest zaparkowany w miejscu, gdzie znak zakazu zatrzymywania się uzupełniony jest tabliczką informującą o tym, że karą jest odholowanie auta.
Zgarnięcie auta na lawetę oznacza dla jego właściciela duże wydatki. Za kilka dni wejdzie w życie taryfa, zgodnie z którą kierowca będzie musiał zapłacić za tę "usługę" 440 zł. Jeśli pojawi się przy aucie, które będzie już na lawecie, ale ta jeszcze nie odjedzie, opłata wyniesie 330 zł. Jeśli laweta dojedzie, a kierowca już będzie przy aucie - zapłaci "tylko" 260 zł. Do tego trzeba doliczyć mandat. W przypadku parkowania bez uprawnień na miejscu dla niepełnosprawnych to obligatoryjnie 500 zł. Parkowanie w obrębie skrzyżowania kosztuje 200-300 zł (np. na tzw. martwych polach na pl. Zamenhofa). Bezprawne parkowanie na chodniku kosztuje 100 zł. Do tego trzeba doliczyć koszty utrzymania auta na miejskim parkingu, gdzie zostanie wywiezione. Cena za każdą rozpoczętą dobę to 33 zł.
Zakupienie specjalistycznego pojazdu do wywożenia aut przez ZDiTM zbiegło się w czasie z ofensywą straży miejskiej przeciwko źle parkującym kierowcom. To m.in. w reakcji na artykuły w "Gazecie", w których piętnujemy bezczelnie i niebezpiecznie parkujących, strażnicy zaczęli energiczniej karać. Widać to po liczbie założonych blokad. Do października straż miejska zakładała 200-250 blokad miesięcznie. W listopadzie (do niedzieli) ukarała w ten sposób już 588 kierowców. - Nasze działania przynoszą efekty i będą kontynuowane - zapewnia Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej straży.
Jest też inny sposób karania bezczelnych kierowców. Strażnicy fotografują nieprawidłowo zaparkowany samochód, a za wycieraczkę wsadzają kartkę z informacją o tym fakcie i proszą o stawienie się w wyznaczonym terminie (w konkretnym dniu i godzinie) w komendzie. - Jeśli ktoś nie ma akurat tego dnia czasu, może do nas zadzwonić i umówić się na inny termin. Czekamy do trzech dni - mówi Joanna Wojtach. Taka forma karania wykorzystywana jest, gdy kierowcy masowo łamią przepisy i straż nie jest w stanie nałożyć jednocześnie kilkudziesięciu blokad. W weekend kartki za wycieraczką znaleźli kierowcy, którzy zaparkowali na skrzyżowaniu ulic Kusocińskiego i Sowińskiego (w pobliżu odbywała się giełda minerałów). - Te kartki z wezwaniem należy traktować poważnie. Nie odpuścimy. Zlekceważenie wezwania może się skończyć skierowaniem sprawy do sądu - uprzedza Joanna Wojtach
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str.2, z dn.29.11.2011r.
|