|
Czasami zwykły wieczorny spacer może się zmienić w wielce ryzykowne przedsięwzięcie. Na przykład wtedy, gdy na naszej drodze staną agresywni, pijani młodzieńcy, którzy szczególnie o tej porze roku lubią obsadzać bramy.
- Wracałam z kolegą do domu przez ul. Łokietka, Królowej Jadwigi i Langiewicza – mówi Anna, studentka US. - Dawno nie najadłam się tyle strachu. Minęliśmy kilka stad „bramiarzy”, stojących z piwami i przyglądających się nam z niechęcią. Paru z nich nas zaczepiało, koledze grozili, że go „skroją”, był wyzywany, jeden z łysych młodzieńców zaczął wymachiwać pięściami przed nosem. Jakoś udało nam się stamtąd wydostać, ale przez moment było naprawdę niebezpiecznie. Opowiedziałem o tej przygodzie znajomemu, który wynajmuje mieszkanie na ul. Łokietka. Nie był zdziwiony. Mówi, że często ma pod oknem pijackie awantury.
Policjanci potwierdzają, że interwencji w tej dzielnicy nie brakuje i często dotyczą one właśnie młodych ludzi pijących alkohol. Problem jest jednak szerszy, bo obejmuje całe śródmieście i Niebuszewo. Patrole są wysyłane adekwatnie do liczby zgłoszeń, jednak funkcjonariuszy jest za mało, żeby upilnować wszystkie miejsca, w których może pojawić się pijana i agresywna młodzież.
Są też inne metody przeciwdziałania awanturom. Straż miejska od 18 lipca pod specjalnym nadzorem punkty sprzedaży alkoholu w kwadracie zamkniętym ulicami: Krzywoustego, Kopernika, Piastów, Narutowicza.
- Mieszkańcy, zmęczeni częstymi pijackimi burdami, zgłosili ten problem biurze Obsługi Interesantów, a Biuro zwróciło się do nas – mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej. - Teraz będziemy uważniej przyglądać się temu obszarowi. Wlepiliśmy już pierwsze mandaty za picie w miejscu publicznym, ale kontrolujemy też sprzedawców. Nie tylko pod kątem zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim. Sprawdzamy też czy reagują na to, co się dzieje w pobliżu ich sklepów. W myśl ustawy o wychowaniu w trzeźwości właściciel sklepu może stracić zezwolenie na sprzedaż alkoholu, jeśli co najmniej dwukrotnie w ciągu pół roku pod wpływem kupionego u niego trunku ktoś w okolicy jego punktu sprzedaży zakłóci porządek publiczny, a on nie zgłosi tego żadnym służbom. Innymi słowy – zamierzamy jak najmocniej utrudniać pijaństwo.
źródło: Kurier Szczeciński, 13.08.2008 r.
|