|
Nie pomagają apele, przestrogi i zmasowane kontrole. Na szczecińskich ulica przybywa piratów, przybywa też osób przyłapanych na zbyt szybkiej jeździe. Część uważa, że jest bezkarna i stara się uniknąć płacenia mandatów. To jednak może mieć dotkliwe konsekwencje dla ich portfeli.
- Jeśli kierowca odbiera wezwanie, powinien się stawić – tłumaczy Grzegorz Kromski ze straży miejskiej. - Przedstawiamy mu zdjęcie wykonane przez fotoradar i zgodnie z taryfikatorem wystawiamy mandat.
Jeśli kierowca zignoruje wezwanie, mandat go nie ominie. Może być ukarany dodatkową karą administracyjną. Oprócz mandatu zapłaci 150 zł. Zignorowanie drugiego wezwania powoduje wzrost kary do 500 zł. I trzeba się liczyć z tym, ze prędzej czy później część zarobków zacznie trafiać do komornika. A liczba osób uchylających się od mandatów rośnie. Jeszcze na początku tygodnia strażnicy wystawili kilkanaście kar administracyjnych. Wczoraj ich liczba sięgnęła niemal 30. Wkrótce może się zwiększyć, bo wczoraj fotoradar stanął w miejscu, w którym dawno nie dokonywano pomiarów.
- I wystarczyła niespełna godzina, by zrobić ponad 70 zdjęć. W dodatku przekroczenia prędkości były znaczne – nie ukrywa Grzegorz Kromski.
Zdjęcia wykonywano przy ul. ks. Anny. Obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 50 km. Kierowcy, których przyłapał fotoradar, jechali ponad 90-100 km na godz. Oznacza to mandat w wysokości od 300 zł do 500 zł i 8-10 pkt karnych. Jeśli dojdzie do tego kara administracyjna za uchylanie się od wezwania, domowy budżet znacznie się uszczupli.
źródło: Kurier Szczeciński, 28.08.2008 r.
|