|
Po opublikowaniu artykułu „Dbajcie o nasze zielone parki” (w „Kurierze Szczecińskim” z dnia 11.09.2008 r. - przyp. SM), otrzymaliśmy obszerne wyjaśnienia od Straży Miejskiej. Opisaliśmy stan Parku Andersa i zastrzeżenia mieszkańców do tej zielonej wizytówki Szczecina.
Nasi Czytelnicy zwracali uwagę na fakt, że park prócz zaniedbania, jest cyklicznie niszczony przez wandali i złodziei.
- Park Andersa jest objęty szczególną „opieką” przez strażników miejskich. Swego czasu, a było to w roku ubiegłym, park ten był bardzo często odwiedzany przez patrole strażników – mówi Joanna Wojtach, rzecznik SM w Szczecinie. - Za punkt honoru wzięliśmy sobie, jeśli nie całkowite wyeliminowanie, to przynajmniej zminimalizowanie wykroczeń związanych ze spożywaniem alkoholu i nagminnym puszczaniem psów luzem po parku.
Działania te, prowadzone systematycznie doprowadziły do pożądanego efektu. Problemy te przestały być aż tak uciążliwe, chociaż zapewne zdarzają się jeszcze pojedyncze przypadki. Sporadycznie. Ale cóż, natura nie znosi próżni. Miejsce pijaczków i niepokornych psiarzy w parku zajęli wandale.
Nie ukrywam, iż nie znalazłam ani jednego mandatu wystawionego z tytułu niszczenia lub uszkodzenia mienia, bo takich wystawiać nie możemy, to należy do policji. Oczywiście, jeśli strażnik jest świadkiem niszczenia mienia, wandalizmu ujmuje sprawcę i niezwłocznie przekazuje go do dyspozycji policji. Pod warunkiem, iż jesteśmy świadkiem, złapiemy sprawcę na gorącym uczynku. Rudno, aby w obecności umundurowanego funkcjonariusza takie zachowania miały miejsce.
Nie jesteśmy też w stanie 24 godziny nadzorować to jedno miejsce. Jednym słowem sprawa trudna, ale pewnie nie beznadziejna. Jedno mogę obiecać, kilkakrotnie w ciągu dnia będą tam zaglądać patrole straży miejskiej.
źródło: Kurier Szczeciński, 13-14.09.2008 r.
|