|
Bramowy pijaczek poszczuł mnie wilczurem – skarży się nasz Czytelnik. O powątpiewa, czy powołane do tego miejskie służby odpowiednio kontrolują właścicieli psów.
- Wracałem wieczorem do domu przez plac Lotników – relacjonuje pan Mateusz. - W jednej z bram stali dwaj mężczyźni. Chociaż „stali” to za dużo powiedziane. Byli tak pijani, że ledwo trzymali się na nogach. Przy boku jednego z nich warował spory wilczur. Mężczyźni zaczepili mnie. Chcieli papierosa i jakieś drobne na piwo. Nagle jeden z nich, niby dla hecy, zaczął szczuć mnie swoim psem. „Bierz go!”, krzyknął i ruszył z nim w moją stronę. Musiałem stamtąd uciec. Pijak chodzący po mieście z psem – zwłaszcza dużym – to spore zagrożenie. A przecież to nie tak rzadki widok. Parę razy widziałem w centrum miasta kompletnie pijanych ludzi prowadzonych do domów przez własne czworonogi. Nie zauważyłem, żeby zainteresował się tym jakiś strażnik miejski.
Jednak wedle Straży Miejskiej, takie przypadki są sporadyczne. Choć gdy już się zdarzają, bywają malownicze. Niedawno strażnicy musieli interweniować na ul. Krzywoustego, gdzie właściciel psa był tak pijany, że zasnął na chodniku. Jego pupil siedział na nim okrakiem. Szczęście w nieszczęściu, że zwierzę miało na sobie kaganiec.
- W podobnych sytuacjach pijany trafia do izby wytrzeźwień, a pies do schroniska – mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej. - Ale takich przypadków nie jest tak dużo, żeby mówić o jakiejś pladze. Na pewno jednak jest problem z odpowiednim zabezpieczaniem zwierząt. Psy powinny być wyprowadzane na smyczy, rasy niebezpieczne ponadto muszą mieć kaganiec. Wiele osób lekceważy ten przepis. To, co możemy robić, to kontrola miejsc, w które wyprowadzane są czworonogi. I kary grzywny. Dzięki temu udało się w dużym stopniu zmniejszyć ten problem w parku Andersa i w parku Żeromskiego. Bardzo ważne są też sygnały od mieszkańców. To dzięki nim dowiedzieliśmy się na przykład o ulicy Rezedowej, gdzie pod sklepem psy biegały samopas. Po naszej interwencji to się skończyło.
Nieodpowiedzialne osoby, które nie powinny opiekować się żadnym zwierzęciem, muszą liczyć się z karami. Za szczucie psem grozi grzywna do 50 0zł. A jeśli pies dotkliwie kogoś pogryzie – jego właściciel może trafić do więzienia na 3 lata.
źródło: Kurier Szczeciński, 15.09.2008 r.
|