|
Szczecińscy radni chcą walczyć z piciem alkoholu w miejscach publicznych. Podjęli nawet stosowną uchwałę, ale nie wiadomo, czy wejdzie w życie. Policjanci oceniają działania radnych pozytywnie, straż miejska ma wątpliwości.
- Zapisy uchwały mają pomóc służbom mundurowym eliminować zachowania patologiczne - tłumaczy Łukasz Kłaczyński z Biura Promocji i Informacji UM w Szczecinie. - Proponowana uchwała wprowadza zakaz spożywania alkoholu w bramach, na klatkach schodowych, strychach, w piwnicach i na podwórkach wielorodzinnych budynków mieszkalnych. Obecnie prawo nie pozwala na karanie przez policję i straż miejską osób pijących alkohol we wspomnianych miejscach.
Zmiana przepisów może niewiele zmienić. Problem nie zniknie, bo pijący znajdą nowe „oazy”. Policja i straż miejska zgodne w są tylko w jednym: uchwała poszerza listę zakazanych miejsc. Łatwiej będzie nakładać mandaty na spożywających alkohol w bramach.
- Przez cztery lata byłem dzielnicowym i z doświadczenia wiem, jak trudna jest walka z takimi osobami - przyznaje st. sierż. Tomasz Bartosiak z zespołu prasowego KMP w Szczecinie. - Dotychczasowe przepisy są tak skonstruowane, że z butelką czy puszką w dłoni można wejść w bramę, prześwit, podwórko. Funkcjonariusze są wtedy bezradni.
Mogą ukarać za wulgarny język, zakłócanie porządku, zaśmiecanie, ale już nie za picie alkoholu „na widoku”. Zmienione przez szczecińskich radnych przepisy mają dać taką możliwość, choć trudno sobie wyobrazić mundurowych zaglądających na strychy czy ostatnie piętra klatek schodowych w poszukiwaniu pijaczków.
- Tam, gdzie administracji czy zarządcy budynku zależy na dobrej współpracy z policją i zadowoleniu mieszkańców, już wcześniej nie było problemów. Jako dzielnicowy miałem klucze do części wspólnych niektórych budynków.
Sceptycy uważają, że przepis będzie martwy. Może sprawić, że osoby pijące piwo w bramach czy na klatkach schodowych będziemy widywać rzadziej. Przeniosą się jednak gdzie indziej. Wątpliwości ma także straż miejska.
- Na razie trudno powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie, bo wprowadzona uchwała jeszcze nie obowiązuje - przypomina Joanna Wojtach ze straży miejskiej. - Może być zaskarżona czy uchylona przez wojewodę, może radni ją jeszcze doprecyzują. Bo mamy wątpliwości: nie każda część wspólna w budynku jest częścią ogólnodostępną.
Strażnicy nie wiedzą, czy np. będzie im wolno podjąć interwencję na klatce schodowej lub terenie przed budynkiem, jeśli dostęp jest ograniczony domofonem. Nie jest to już miejsce publiczne. A wymienione w uchwale piwnice to własność prywatna, tak jak pominięte w przepisach garaże. ToT
Źródło: "Kurier Szczeciński" z 29.10.2008r. (www)
|