|
Bezdomny mężczyzna, który koczował uparcie od wielu miesięcy w namiocie przy Miejskiej Izbie Wytrzeźwień trafił nareszcie do schroniska. Udało się to za sprawą straży miejskiej.
W miniony weekend patrol straży podjechał na ul. Dąbrowskiego, by zobaczyć co się dzieje z bezdomnym Zbigniewem K. Niepełnosprawny mężczyzna odmawiał dotąd skorzystania z pomocy. Teraz strażnicy wykorzystali fakt, że był upojony alkoholem i przenieśli go do pobliskiej izby wytrzeźwień. Zastrzegając, że kiedy dojdzie do siebie, zostanie przewieziony do schroniska dla bezdomnych. Teraz jest już w przytulisku przy ul. Zamkniętej. Umyty i ogolony.
Pan Zbigniew jest zdrowy i ma się dobrze - mówi Arkadiusz Oryszewski, prezesw Stowarzyszenia "Feniks", które prowadzi schronisko. - Zapewnia, że zostanie u nas na zimę. Będziemy robić wszystko, żeby tak było.
Do tej pory pobyty bezdomnego w przytuliskach były krótkie. Zamiast ciepłego miejsca i towarzystwa wolał ulicę i swój namiot. Ale jego koczowisko już zostało usunięte.
Każdy bezdomny, który potrzebuje pomocy, może liczyć na schronisko (przygotowano 622 miejsca) i gorący posiłek. Od 1 listopada działa w mieście pogotowie zimowe, które będzie reagować na wezwania mieszkańców i zbierać bezdomnych z klatek schodowych, ulic czy piwnic. Z takimi zgłoszeniami można dzwonić pod numer telefonu Straży Miejskiej lub Policji. W największy mróz pogotowie będzie penetrować koczowiska i proponować bezdomnym miejsca w placówkach.
Źródło: " Kurier Szczeciński" - Anna Gniazdowska z 4.11.2008 r.
|