|
Stylizowane ławeczki stojące wzdłóż Rusałki zostały zniszczone. Wandale odcięli boczne oparcia, z niektórych powyrywali też deski. Straż miejska tłumaczy, że nic nie można zrobić.
Na ponad 30 ławek połowa jest wybrakowana. Większości brakuje bocznych oparć. - Ładne były, miały swój klimat, komu to przeszkadzało? - denerwuje się Aniela Kolicka, która codziennie przychodzi do parku na spacery z wnuczkiem. - Pewnie te oparcia poszły na złom. Straż miejska rozkłada ręce. - Latem cały czas patrolujemy Rusałkę - mówi Joanna Wojtach, rzeczniczka straży miejskiej. - Teraz zimą zaglądamy tam dużo rzadziej. Żeby chronić ławki, musielibyśmy postawić tam całodobową ochronę, a to niemożliwe, bo jest nas za mało.
Zakład Usług Komunalnych, który zajmuje się parkiem, o sprawie dowiedział się od nas. Pracownicy zespołu do spraw zieleni pojadą dzisiaj (we wtorek) oszacować straty i naprawić co się da. (...) Ale obawiam się, że to nie wystarczy na długo. - Nasza rola sprowadza się właściwie do ciągłego naprawiania zdewastowanych ławek, lamp i innych przedmiotów. Zamawiamy elementy, naprawiamy - i tak w kółko. Złomiarze i wandale potrafią zniszczyć wszystko. W parkach jest im najłatwiej, ponieważ jesienią i zimą od popołudnia są one opustoszałe.
- W parku Żeromskiego powyrywane są latarnie - mówi Gabriela Wiatr (rzecznik ZUK - przyp. red.). - Ale najgorzej jest na Cmentarzu Centralnym, złodzieje potrafią wydłubać litery z nagrobków, czy ściągnąć figurki Jezusów z krzyży. To jest na porządku dziennym. A teren jest ogromny, nie sposób go upilnować.
Źródło: " Gazeta Wyborcza ", dn. 06.01.2009r.
|