|
Nie kupimy psa w kartonie od przypadkowych osób w bramie. Ale też nie będziemy mieli problemu z nabyciem zwierzaka o nieudokumentowanym pochodzeniu i bez świadectwa zdrowia w sklepie zoologicznym. To przykład paradoksów nowego prawa lokalnego dotyczącego czworonogów, jakie właśnie zaczęło obowiązywać w Szczecinie.
Weszła w życie uchwała Rady Miasta, wprowadzająca zakaz handlu zwierzętami w miejscach publicznych. Idea słuszna, choć już widać, że w nowym lokalnym prawie są wady, luki, nieścisłości.
Chodzi o art. 20 (ust. 18) Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miasto Szczecin: „Wprowadza się zakaz handlu zwierzętami na terenach przeznaczonych do użytku publicznego, np. ulice, place, targowiska, parki, zieleńce, ogrody działkowe, giełdy samochodowe, a także miejsca przeznaczone na cele wypoczynkowe, zdrowotne i estetyczne, np. spacerowe tereny leśne, stadiony sportowe, place zabaw itp. Zakaz nie dotyczy sprzedaży prowadzonej przez Zakład Usług Komunalnych – Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie, sklepy zoologiczne, związku zrzeszające hodowców zwierząt oraz przez wystawców podczas wystaw zwierząt”. (...)
Zakaz handlu nie budzi wątpliwości. Problemem są giełdy. Co do samochodowej straż miejska nie jest pewna, czy może ją, jako teren prywatny, kontrolować. Natomiast – paradoksalnie – pod znakiem zapytania stanęło działanie zoogiełdy, od dekady istniejącej w szkole przy ul. Obrońców Stalingradu, gdzie legalnie i pod kontrolą weterynarza można było kupić zwierzę. (...)
Niekontrolowany handel zwierzętami nadal będzie kwitnąć w sklepach zoologicznych, internecie, przez ogłoszenia prasowe. Bo te są poza strefą wpływów prezes TOZ, służb weterynaryjnych i związku kynologicznego też.
Źródło: "Kurier Szczeciński", dn. 27.01.2009r.
|