|
Dostało się straży miejskiej.
Czwartkowe lodowisko, w jakie zamieniło się miasto, przeraziło mieszkańców i kierowców. Od rana wszystkie służby odbierały sygnały o niebezpiecznych dla pieszych chodnikach, więcej pracy miało też pogotowie i szpitalne izby przyjęć. Najlepiej na tym wyszli zarządcy, którzy zlekceważyli swoje obowiązki, a straż miejska nie wystawiła żadnego (!) mandatu.
- Między godz. 5 a 10 otrzymaliśmy ok. 40 zgłoszeń od mieszkańców – mówi Joanna Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej. - Priorytetem stało się dla nas dotarcie do jak największej liczby zarządców czy gospodarzy terenów i ich zdyscyplinowanie.
Mieszkańcy są oburzeni, bo wyszło na to, że wiele osób zostawiło samochody pod domami lub na bocznych, nieprzejezdnych uliczkach, a do pracy dotarło z opóźnieniem.
***
Straż miejska jest krytykowana za karanie emerytów handlujących pietruszka czy kierowców parkujących gdzie popadnie. Wyszła więc z założenia, że wystarczą upomnienia, byle chodniki wreszcie posypano piaskiem lub solą. To jednak dopiero wzbudziło falę oburzenia, bo zdaniem mieszkańców, w czwartek doszło do skandalu. Mundurowi wykazali się wyjątkową pobłażliwością. Zapewniają jednak, że tak było po raz ostatni i podczas kolejnej „szklanki” na chodnikach mandaty posypią się gęsto. Mieszkańcy zaś oczekują, by było po prostu normalnie.
***
Gdy na śliskim chodniku doznamy obrażeń, mamy prawo do odszkodowania. Oczywiście podstawą będzie dokumentacja lekarska, w której zawarty będzie m.in. rodzaj obrażeń i czas, w jakim byliśmy niezdolni do pracy. Dobrze jest mieć też świadka, który potwierdzi, że w tym właśnie miejscu przewróciliśmy się na śliskim chodniku, ale nie jest to konieczne.
Potem należy wystąpić z roszczeniem o odszkodowanie do Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. Wprawdzie firma odpowiada zaledwie za kilka proc. chodników w mieście, ale ma dokładne rozeznanie innych zarządców. Jeśli więc nie wiemy, kto odpowiada za naszą połamaną rękę czy nogę, ZDiTM nasze roszczenie przekaże odpowiedniemu podmiotowi, a nas o tym poinformuje.
Źródło: "Kurier Szczeciński", dn. 19.01.2009r.
|