|
Starsze panie, rodziny, a nawet przedszkolne wycieczki przez cały rok dokarmiają kaczki. Na nic apele ekologów, że jest to krzywda dla ptaków. Na nic skargi mieszkańców okolicznych domów na brud i smród za sprawą kupek i gnijącej karmy. I na nic żale kierowców, że kaczki wchodzą na śródmiejskie jezdnie.
- Przyzwyczajają się, nie odlatują na zimę, tracą instynkt szukania pożywienia – tłumaczą fachowcy. - A resztki z naszego stołu nie zawsze im służą, czasem szkodzą.
Kaczki – zupełnie już oswojone – upodobały sobie jeziorka, stawy i baseny przeciwpożarowe. Stada liczące nawet po 200-300 ptaków zdobyły Szczecin.
- Mamy coraz więcej sygnałów, że ptactwo chodzi po ulicach i torowiskach, stwarzając zagrożenie w ruchu drogowym – przyznaje Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej.
Kłopoty z ptactwem najczęściej są w al. Powstańców Wielkopolskich i przy pl. Zwycięstwa. - Będziemy patrolować ulice, przyglądając się problemom stwarzanym przez ptaki – zapewnia J. Wojtach. - Apelujemy o rozsądek i zaniechanie dokarmiania przynajmniej kaczek zimujących na śródmiejskich akwenach. Jeśli to nie pomoże, sięgniemy po bloczki mandatowe.
Mogą się sypnąć kary – to po kilkaset złotych – za zaśmiecanie, bo zalegające niezjedzone resztki gniją i stają się odpadami. Mandat można też dostać za stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym.
Źródło: "Kurier Szczeciński", dn. 19.01.2009r.
|