|
Dwa razy więcej strażników, grupa szybkiego reagowania, patrole przypisane do osiedli - straż miejska chce odzyskać zaufanie mieszkańców. - Mam nadzieję, że to nie jest pokazówka - komentuje szef rady osiedla Gumieńce.
- Jeżeli nasz program zostanie przyjęty, będziemy działać skuteczniej, a szczecinianie będą bardziej zadowoleni z jakości naszych interwencji - zapewnia Leon Gajewski. - Zwiększy się obszar i wydłużą godziny patrolowania.
Jak straż miejska chce to osiągnąć? Przede wszystkim wzrostem liczby funkcjonariuszy. W Szczecinie jeden strażnik przypada na 3200 mieszkańców. To jeden z najgorszych wyników w kraju (w Poznaniu - 1800 mieszkańców, w Bydgoszczy - 1400). W szczecińskiej straży miejskiej pracuje 127 osób. W Gdańsku jest ich ponad dwa razy więcej (313), a w Łodzi - cztery razy więcej (506).
Sześcioletni plan zakłada, że co roku do służby będzie przyjmowanych 20-30 nowych pracowników. W 2015 r. w straży miejskiej miałyby pracować 293 osoby. Ulice patrolowałoby ok. 270 strażników (teraz jest 115). Jeszcze w tym roku do służby miałoby zostać przyjętych 15 nowych osób.
To nie wszystko. Każda z 37 rad osiedlowych działających na terenie Szczecina miałaby przypisany jeden patrol odpowiedzialny za utrzymanie porządku na jej terenie. Strażnicy osiedlowi nie zajmowaliby się np. zakładaniem blokad na koła.
- Dzięki takiemu podziałowi strażnicy wezmą osobistą odpowiedzialność za to, co dzieje się na ich terenie. Teraz na interwencje jeżdżą przypadkowe patrole - mówi Gajewski.
Pozostali strażnicy będą jeździli do zgłoszeń bieżących na terenie całego miasta. Być może jeszcze w tym roku powstanie grupa szybkiego reagowania (taki wniosek do przedstawionego projektu złożyli radni z komisji bezpieczeństwa). Strażnicy wyjeżdżaliby natychmiast po zgłoszeniu interwencji. Sześć dwuosobowych patroli szybkiego reagowania pracowałoby w systemie trzyzmianowym.
Nie znikną jednak strażnicy wystający przy krawężnikach z radarami. Tym nadal będzie się zajmować wydzielona 24-osobowa grupa. Natomiast nocą ulice Szczecina patrolowałyby cztery radiowozy (obecnie jeździ jeden).
Zdaniem Gajewskiego, aby zmiany zostały wprowadzone, co roku budżet straży miejskiej musiałby rosnąć o 20 proc. (teraz wynosi 7,2 mln zł).
O tym, czy reforma straży miejskiej zostanie przyjęta, zadecydują miejscy radni na jednej z najbliższych sesji.
Dla Gazety:
Romuald Szmyt, przewodniczący rady osiedla Gumieńce.
- Projekt reformy straży miejskiej nie był konsultowany z radami osiedli, ale przypisanie patrolu do osiedla to bardzo dobra decyzja. W końcu będziemy mieli swoich strażników, którzy będą musieli wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co się dzieje w ich rejonie. Teraz jest tak, że gdy dzwonimy, to słyszymy, że na interwencji był ktoś inny, jest na urlopie, w ciąży albo zachorował. Nie wiadomo, z kim rozmawiać. Jeżeli powstaną osiedlowe patrole, strażnicy nie będą mogli zrzucić odpowiedzialności na kogoś innego. Współpraca powinna być owocna, bo rady osiedlowe najlepiej wiedzą, co złego dzieje się w okolicy.
Mam nadzieję, że wraz ze zwiększeniem liczby strażników, zwiększy się też ich skuteczność. Liczę też na to, że nie będzie to pokazówka. Najważniejsze pytania, to jak będą pracowali i jakie będą mieli priorytety. W mojej opinii, przede wszystkim powinni walczyć z zaśmiecaniem miasta, parkowaniem na trawnikach i chuliganami. Niekoniecznie muszą być tak widoczni jak teraz. Dobrze byłoby, gdyby patrolowali ulice w cywilu. Za to mandaty, które wręczają, muszą być bardziej skuteczne. Recydywiści i osoby nagminnie łamiące przepisy powinny płacić dużo wyższe kary.
Źródło: "Gazeta Wyborcza" Szczecin, z dn. 10.02.2009 r.
|