|
Szczecińscy strażnicy miejscy trafili na kolejne dzikie wysypisko, gdzie znaleźli dane pozwalające zidentyfikować osobę, która zostawiła odpadki. Co najdziwniejsze – trop prowadził poza miast.
„EKO-PATROL” trafił na odpady budowlane – około 10 metrów sześciennych – pozostawione na ul. Hangarowej. Wśród śmieci znajdował się dokument wydania towaru z jednego ze szczecińskich magazynów. Na miejscu strażnicy dowiedzieli się, że dokument był wystawiony na inwestora prowadzącego interesy w Stargardzie Szczecińskim. O to stamtąd pochodziły odpadki, które znalazły się na ul. Hangarowej.
- Inwestor przyznał, że zlecił ich wywóz – ale legalnie i zgodnie z prawem – mówi Joanna Wojtach, rzcznik SM. - Wskazał też osobę, która miała się tym zająć. Młody szczecinianin, rocznik '84, przyznał, że zlekceważył polecenie zleceniodawcy.
Mężczyzna dostał 400-złotowy mandat. Wedle strażników, podczas interwencji zachowywał się butnie. Ale jeśli w ciągu 7 dni nie uprzątnie pozostawionych przez siebie odpadków, jego sprawa trafi do sądzi grodzkiego. A ten może nałożyć na winnego karę nawet w wysokości 5 tysięcy złotych.
To już kolejny przypadek, kiedy pozostawione w odpadkach dokumenty pozwalają strażnikom dotrzeć do osób, które naśmieciły – ostatnio było tak w przypadku wysypisk na ulicach Marynarskiej i Inżynieryjnej.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn. 16.02.2009r.
|