|
Sześć godzin przekonywano niewidomą, wyziębioną, wyczerpana kobietę, by zgodziła się opuścić działki i przenieść do schroniska. Żyła w skrajnych warunkach: bez ogrzewania, prądu i wody. - Trudno nam sobie nawet wyobrazić, jak w tym miejscu mogłaby przeżyć kolejną noc – mówi straż miejska.
55-letnia kobieta na działce na prawobrzeżu Szczecina mieszkała od kilku lat. Korzystała ze świadczeń pomocy społecznej. Miała też słabość o alkoholu. Jak twierdzi MOPR, wcześniej warunku w altance nie były tak złe, a niepełnosprawna lokatorka mieszkała z konkubentem.
- To się zmieniło od listopada ubiegłego roku, ale ta pani miała zapewnione przez nas usługi opiekuńcze – mówi Barbara Swica, wicedyrektor MOPR. - Opiekunka była u niej trzy razy w tygodniu, Przywoziła jej także jedzenie. Kobieta nie chciała innej pomocy, zapewniając, że radzi sobie sama.
Właśnie podczas ostatniej wizyty opiekunka zgłosiła ośrodkowi, że jej podopieczna nie ma ogrzewania, bo zepsuła się instalacja elektryczna (wcześniej, jak mówi MOPR, działał tu prowizoryczny, ale skuteczny piecyk). Przekonywano, by kobieta zgodziła się przenieść do schroniska dla bezdomnych. O pomoc poproszono straż miejską.
- Zastaliśmy tragiczne warunki – relacjonuje Joanna Wojtach, rzeczniczka Straży Miejskiej w Szczecinie. - W nieogrzewanej altance nie było niczego, nawet podstawowych sprzętów, tylko szklanki. Mimo wysiłków naszych służb, negocjacji, namawiania i przekonywania, że nie jest to bezpieczne miejsce, pani przez 6 godzin nie chciała nawet słyszeć o schronisku.
Na miejsce przyjeżdżały trzy karetki pogotowia. Ratownicy nie mogli jednak zabrać kobiety siłą, stwierdzili też, że nie wymaga hospitalizacji. Wreszcie MOPR wezwał na pomoc policję,. Tym sposobem niewidoma trafiła do schroniska dla kobiet. (...)
To niejedyny przypadek, gdy niepełnosprawna, wymagająca opieki osoba, odrzuca ofertę schroniska.
- W ubiegły piątek byliśmy w altance w Dąbiu, gdzie żyje niewidomy 60-letni mężczyzna – mówi Joanna Wojtach. - Wprawdzie mieszka z żoną, a warunki nie są skrajne, ale chcieliśmy go przekonać, by ze względu na niepełnosprawność skorzystał ze schroniska. Ale odmówił.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn. 19.02.2009r.
|