|
- Szczecinianie ufają nam coraz bardziej, jesteśmy dobrze wykształceni, a nasza skuteczność z każdym dniem rośnie – mówi Krzysztof Kamiński, zastępca komendanta SM w Szczecinie.
W tym roku po raz pierwszy strażnicy miejscy zdecydowali się zaprosić gości i publicznie podsumować swoje dokonania. Do sali sesyjnej przyszli wczoraj radni, przedstawiciele służb mundurowych, z którymi SM współpracuje, i przewodniczący rad osiedlowych.
Straż opowiadała o swoich obowiązkach, pracy i najnowocześniejszym sprzęcie. Nie zabrakło statystyk i podsumowań.
- Dzięki naszemu traffipaksowi [automatowi, który fotografuje przejeżdżających na czerwonym świetle – red. GW] znikły wypadki z al. Piastów – mówił Grzegorz Kromski, kierownik ruchu drogowego SM. - Fotoradar robi tak dobre zdjęcia, że nikt już nie powie, że to nie on jechał.
W ubiegłym roku strażnicy wystawili mandaty na łączną kwotę ponad 2 mln zł. Większość to kary za złe parkowanie i zaśmiecanie.
Choć o słynnej w całym kraju sprawie topless nikt nie wspominał, nieoczekiwanie wywołał ją Bazyli Baran, przewodniczący rady miasta. - Wielu ludzi szydziło z was – mówił do zgromadzonych strażników. - A ja uważam, że oni nie wiedzą, co czynią. Przecież wy właśnie od tego jesteście.
Przed strażą miejską zmiany. Nowa strategia działania opracowana na najbliższe sześć lat zakłada, że w tym czasie liczba strażników zwiększy się ze 115 do 270. Co roku do służby będzie przybywało ok. 30 nowych pracowników.
- Jest nas za mało – mówi Leon Gajewski, komendant SM. - Nie możemy działać tak sprawnie jak chcielibyśmy.
W Szczecinie na jednego strażnika miejskiego przypada 3200 mieszkańców. To jeden z najgorszych wyników w kraju. Budżet SM w ubiegłym roku wynosił 6 550 tys. zł. W tym jest nieco większy – 7 mln zł.
Rady osiedlowe najbardziej ucieszyła wiadomość, że do każdej z nich zostanie przydzielony własny strażnik.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin", z dn. 27.02.2009r.
|