|
W Zdrojach pojawiły się ulotki zachęcające do korzystania z usług przewoźnika, który zajmuje się profesjonalnym wywozem odpadków. Jak jednak wykazała Straż Miejska – przewoźnik nie miał na swoją działalność koncesji, a śmieci wywoził nie na legalne wysypisko, a na ul. Przestrzenną w Szczecinie.
I to właśnie na tej ulicy strażnicy trafili na jego ślad. Funkcjonariusze często tam zaglądają, ponieważ jest to jedno z ulubionych miejsc bałaganiarzy, którzy dorzucają swoje brudy do nieporządku, jaki pozostawili po sobie właściciele likwidowanych działek.
- Nasi ludzie w jednej z nowych „dostaw” znaleźli dokumenty, dzięki którym dotarli do potencjalnych sprawców – mówi Joanna Wojtach, rzecznik SM. - Ci byli bardzo zdziwieni. Jak tłumaczyli – zapłacili za wywóz śmieci profesjonalnej firmie, o której przeczytali na ulotce reklamowej. Pokazali strażnikom te ulotki.
Przewoźnik – młody mieszkaniec Szczecina – przyznał się do wszystkiego. Okazało się też, że nie ma koncesji na wywóz śmieci. Dostał mandat w wysokości 500 złotych. Musi też uprzątnąć odpadki – i oddać pieniądze za usługę ludziom, którzy zlecili mu ich wyrzucenie. Kara mogła być o wiele bardziej dotkliwa. Za taki nielegalny wywóz bez koncesji są może domagać się grzywny sięgającej nawet 5 tysięcy złotych. Strażnicy obeszli się z przewoźnikiem łagodnie, ponieważ okazał skruchę, jest młody i ma na utrzymaniu rodzinę.
- Apelujemy do mieszkańców, żeby zachowali ostrożność, gdy korzystają z „ulotkowych firm” - mówi Joanna Wojtach. - Najlepiej poprosić przewoźnika, aby pokazał koncesję na wywóz śmieci.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn. 12.03.2009 r.
|