|
Zakład Usług Komunalnych nie sprząta, bo nie ma czym, ZDiTM nie ma kim, a Urząd Miejski Może jedynie uświadamiać społeczeństwo i rozdawać ekologiczne woreczki, które i tak większość psiarzy zignoruje.
(...) Na forum „Gazety” internauta o nicku stop.psim.gowno założył wątek o tej samej nazwie. W krótkim czasie dyskutanci ustalili, że cały Szczecin jest zafajdany, ale nikt tym się urzędowo nie przejmuje. Internauci piszą, że nie mogą wypuścić dzieci na trawę, że wstyd im przed zagranicznymi gośćmi, że mają dość ciągłego oglądania swoich butów, żeby się upewnić, czy przypadkiem nie wdepnęli w psią kupę idąc główną ulicą miasta.
Ponieważ właściciele psów, mimo licznych apeli, nadal po swoich czworonogach nie sprzątają, postanowiliśmy sprawdzić, czy Urząd miasta w swoich przepastnych biurach nie przygotowuje jakiegoś programu walki z tym nieestetycznym problemem. Szczerze mówiąc, bez większej wiary w powodzenie, wykonaliśmy parę telefonów. Jak było do przewidzenia, urzędnicy przyznają, że temat jest ważny, jednak poza tzw. „spychologią” nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Nikt w magistracie nie ma pomysłu, jak skutecznie posprzątać miasto i nikt nie jest kompetentny, by to zrobić.
- Wydział gospodarki komunalnej i ochrony środowiska przygotowuje zakup większej partii woreczków do sprzątania nieczystości po psach – zapowiedział Tomasz Klek z biura prasowego UM. - Zestawy zostaną przekazane straży miejskiej i schronisku. 4 kwietnia planujemy na Zawadzkiego akcję „Sprzątamy Osiedle”. W ramach tego rada osiedla będzie uświadamiać właścicielom psów, że należy po pupilkach sprzątać. Będziemy to rozszerzać też na inne dzielnice.
Urząd Miasta twierdzi, że jedynie 8 proc. chodników w mieście należy do nich. Reszta to sprawa spółdzielni, zarządców i właścicieli firm. Miejskie są też ulice, torowiska, parki i skwerki. Te, które zaliczają się do pasa ruchu, ma sprzątać ZDiTM, resztę Zakład Usług Komunalnych.
ZUK sprząta swoje parki, jednak kupy usuwane są dwa razy do roku – przy wiosennym i jesiennym grabieniu liści. Dlaczego podczas codziennego sprzątania parków ze śmieci nie można przy okazji zebrać odchodów? Dlaczego pracownicy wynajętej przez ZUK firmy omijają je udając, że nie istnieją?
- Firma nie ma wyszczególnionych rodzajów śmieci, które ma zbierać – tłumaczy Małgorzata Drzewiecka, kierownik wydziału zieleni miejskiej. - W umowie, którą zawarliśmy, jest napisane, że to śmieci komunalne. Więc teoretycznie odchody też. Ale jak taki człowiek miałby to sprzątać bez sprzętu? Nie ma tylu odkurzaczy, nie możemy ich zmusić, żeby zbierali te kupy rękami.
Jeżeli ZUK nie może zmusić firmy, której płaci, to może zająłby się tym ZDiTM, który dysponuje siedmioma specjalnymi odkurzaczami, z których kazdy kosztuje 8,2 tys. zł?
- Sprzątamy wszystkie chodniki, ale z różną częstotliwością – twierdzi Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM-u. - Jeden raz w tygodniu, inne aż pięć razy. Tereny zielone na lewobrzeżu sprzątane są raz w tygodniu, na prawobrzeżu co dwa tygodnie. Odkurzacze obsługują osoby zatrudnione w ramach robót publicznych.
Jakie są tego efekty, każdy widzi. Pieski, w odróżnieniu od służb, robią to codziennie.
W Irlandii na przykład przy każdym osiedlu są duże, ogrodzone płotem zielone wybiegi. Tam opiekun może spuścić psa ze smyczy. Zwierzak ma prawo się załatwić, a opiekun nie musi po nim sprzątać, bo robią to służby. Osiedle w mieście Gorcy, na którym mieszka ok. 1400 osób, sprząta codziennie jeden człowiek. Nikt nie martwi się, że w coś wdepnie albo że dziecko bawiąc się w piaskownicy natknie się na dochody.
Kilka lat temu ZUK chciał na każdym osiedlu zrobić wybiegi i psie toalety. Jednak na to nie zgodzili się mieszkańcy.
- Wspólnoty nie były zainteresowane – mówi Drzewiecka. - Uważały, że na toalety nie ma miejsca, a przecież nie można komuś czegoś takiego pod blokiem zrobić. Więc pomysł upadł.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin", z dn. 19.03.2009 r.
|