|
Jak „odkupić” polskie miasta? Trzeba: wyłapać wszystkie bezdomne psy i koty, wprowadzić bezwzględny obowiązek czipowania psów oraz opodatkować wszystkich bez wyjątku właścicieli zwierząt – pisze Sławomir Koniecki ze Szczecinka.
Kończy się zima, śnieg zniknął i ukazał się krajobraz po bitwie, czyli „zakupione” skwery, parki i trawniki. Problem wraca co roku i co roku pokazuje indolencje urzędników, niefrasobliwości urzędników i naszą narodową niemoc.
W opublikowanym w „Gazecie” artykule Anny Łukaszuk [„Ludzie! Kto odkupi Szczecin?”, „GW Szczecin”, 19 marca – red.] wypowiada się przedstawiciel UM, który twierdzi, że większa partia woreczków do zbierania nieczystości zostanie przekazana straży miejskiej i do schroniska. Pytam: po co im te zestawy? Czy strażnicy miejscy mają teraz zbierać kupy? Moim zdaniem urzędnicy udają, że coś robią w tej sprawie, a cała para idzie w gwizdek.
Walkę o czystość należy rozpocząć od wyłapania i umieszczenia w schronisku wszystkich bezdomnych i wałęsających się psów i kotów. Wprowadzić bezwzględny obowiązek czipowania psów i umieszczenia przy obroży znaczka mówiącego o zaczipowaniu. Czipowanie powinno być bezpłatne. Straż miejska powinna to sprawdzać, a także karać właścicieli, których psy nie są zaczipowane, oraz tych, którzy wyprowadzają psy bez smyczy.
W miejscach szczególnie narażonych na zabrudzenie (skwery, trawniki, parki) należy umieścić wiele pojemników z zestawami do sprzątania oraz wyrzucania pełnych torebek.
Trzeba opodatkować wszystkich, powtarzam: WSZYSTKICH właścicieli psów. Bez względu na to, czy to emeryt, rencista, czy pracujący. Tłumaczenie, że emeryci nie maja pieniędzy, jest populistyczne, bo ich pieski tak samo zanieczyszczają miasto. Od podatku powinni być zwolnieni tylko właściciele psów przewodników niewidomych. Pieniądze z podatków należy wykorzystywać TYLKO do finansowania usuwania nieczystości oraz zakupu zestawów do sprzątania. Oczywiście w przypadku, gdy wpływy z podatku w całości nie pokryją potrzeb, UM dokładałby ze swojego budżetu brakującą kwotę. Miasto powinno wynająć firmę, czy firmy, albo wykorzystać bezrobotnych lub pracowników interwencyjnych, którzy codziennie, czy co drugi dzień sprzątaliby tereny najbardziej narażone na zabrudzenie. Powinni też, gdy to zadanie zleci zakładowi gospodarki komunalnej, sfinansować zakup specjalnych odkurzaczy.
Wiem, że przedstawione pomysły nie zlikwidują problemu, ale jeżeli tylko znacząco ograniczą to niekorzystne zjawisko, to już będzie sukces. Od czegoś trzeba zacząć – tego życzę sobie i wszystkim mieszkańcom polskich miast.
Sławomir Koniecki.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin", z dn. 23.03.2009 r.
|