|
Za sprawą sejmowej komisji "Przyjazne państwo" do lamusa ma trafić część art. 144 Kodeksu wykroczeń, zakazującego m.in. deptania trawników. Jeżeli parlament zaaprobuje zmiany, to na miejskich zieleńcach będzie można się opalać i piknikować niczym w berlińskim Tiergarten.
"Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany" - tak brzmi artykuł, który do tej pory pozwalał straży miejskiej ścigać miłośników trawnikowego wypoczynku. Szczecińscy stróże prawa wykorzystywali go przed laty, dość skutecznie zniechęcając do wylegiwania się na zielonej płycie Jasnych Błoni. Działali na zlecenie ówczesnych władz miasta, które chciały uchronić przed dewastacją świeżo odnowiony teren w sąsiedztwie magistratu, a w szczególności zamontowany tuż pod warstwą darnii system nawadniający.
Były pouczenia, mandaty, ale żaden w tak drakońskiej wysokości, jak przewidywał Kodeks wykroczeń. W Szczecinie taryfikator kar straży miejskiej za niszczenie zieleni przewidywał mandat w wysokości 100 zł. Kto go nie przyjmował, trafiał przed sąd grodzki [wcześniej do kolegium ds wykroczeń przyp. rzecznik SM]. Tam orzekano zwykle wielokrotnie wyższe grzywny.
Teraz polityka miasta względem trawników wyraźnie się zliberalizowała. Za ich wykorzystywanie w celach rekreacyjnych straż miejska już nikogo nie ściga. Można więc wylegiwać się na miejskich terenach zielonych do woli. Nawet na najbardziej reprezentacyjnych: Jasnych Błoniach czy Wałach Chrobrego, rozkładać koce i piknikowe kosze, leżakować, plażować, jeść, bawić się, nawet muzykować ze znajomymi czy rodziną.
- Co innego, jeżeli ktoś świadomie niszczy trawę: rozkopuje ją, podpala. Wtedy nie ma co liczyć na pobłażliwość. Będzie pouczenie lub mandat - stwierdza Joanna Wojtach ze szczecińskiej straży miejskiej. Przyznaje jednak, że do Berlina nam daleko, więc w miejskich parkach czy lasach lepiej nie urzadzać, jak np. w Tiergarten, rodzinnych obiadów nierzadko z grillowaniem.
"Przyjazne państwo" chce uwolnić trawniki dla ludzi. Ale tylko tych, co z rekreacji potrafią rozsądnie korzystać: nie niszcząc zieleni, ani jej nie zaśmiecając. Dla wandali (w tej grupie np. są palacze rzucający niedopałki lub zakopujący je w trawnikach) kary mają wzrosnąć z dotychczasowych 500 złotych grzywny (art 145 KW) do 1 tys. zł. Tyleż samo ma wynosić grzywna za nieposprzątanie pozostałości [nieczystości, przyp. red rzecznik SM Szczecin] po czworonożnym pupilu.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn.07.04.2009 r.
|