|
Ostatnia z ciężarówek wysypywała hałdę ziemi zaledwie 4 metry od ptasich gniazd. Zwykle płochliwa łyska zamarła: nie ruszała się z miejsca, by bronić swego potomstwa. Gdyby nie determinacja naszego Czytelnika, stanowcze działanie Fundacji "Ratujmy Ptaki", wspartej przez straż miejską, budujący sieć kanalizacyjną dokonaliby pogromu wśród ptactwa gniazdującego w oczkach wodnych na os. Kormoranów.
Przy ulicach Axentowicza i Gęsiej specjalistyczna firma buduje sieć kanalizacyjną. W ub. tygodniu ziemię z wykopów zaczęła wywozić w rejon ul.Łącznej. Jest tam mały staw i kilka naturalnych oczek wodnych z trzcinowiskami, w których gniazdują ptaki. Obecnie trwa okres ich lęgów.
- Niszczenie gniazd i siedlisk ptaków chronionych oraz ignorowanie prawa o ich ochronie gatunkowej jest od kilku lat wielkim problemem Szczecina - uważa Zofia Brzozowska z Fundacji "Ratujmy Ptaki". Takie działanie jest przede wszystkim niezgodne z prawem oraz z podstawowymi zasadami humanitaryzmu!
Budowlańcy uzyskali pisemną zgodę na składowanie ziemi przy ul.Łącznej, więc wydawało im się że wszystko jest w porządku. Zrzucali ziemię, tworząc wały i niszcząc trzcinowiska.
- Widać, jak kaczki wysiadują jaja. Trudniej dostrzec gniazdujące bączki, trzciniaki, łozówki czy wodniki. Tam mogło być mnóstwo innych ptaków! - nie kryje oburzenia p. Zofia.
- W czwartek próbowałem rozmawiać z pracownikami zasypującymi wodne oczko. Reakcja była żadna. Ale trzeba bronić tak pięknych miejsc. Każdy powinien powiedzieć "nie", gdy są krzywdzone zwierząta. Skoro sam nie mogłem zatrzymać ciężarówek, to uznałem, że tylko fundacja jest w stanie uratować gniazdujące tam ptaki - mówi Robert Wiśniowiecki.
Fundacja w obronie ptaków gniazdujących w naturalnych zbiornikach wodnych os. Kormoranów poruszyła w piątek wszystkie służby odpowiedzialne za ochronę przyrody, w tym magistrat i Urząd Wojewódzki, a także straż miejską i policję.
- Natychmiast nakazaliśmy wykonawcy wstrzymanie wszelkich prac w tym miejscu. Po weryfikacji dokumentacji inwestora poleciliśmy wysypywanie ziemi z dala od oczek wodnych - mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej.
Tym razem ptasie lęgo zostały uratowane.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn.11.05.2009 r.
|