|
Kamil K. ze Stargardu dostarcza swoim autem mięso do jednego ze szczecińskich sklepów. W środę, za zajęcie jednego pasa na jezdni dostał mandat od strażnika miejskiego. - To nie w porządku – mówi. - Nie miałem gdzie stanąć.
- Stanąłem na chwilkę na jezdni przed godziną ósmą rano. Na rogu ulic Monte Cassino i Piłsudskiego. Parking przed sklepem był zajęty. Nie było miejsca dla dostawców. Zresztą większość sklepów w Szczecinie ich nie ma – mówi Kamil K. - No to gdzie miałem stanąć? Miałem wnieść tylko dwa pojemniki z towarem, a tu masz... Dlaczego strażnicy i policja karzą dostawców? Dostałem mandat na 100 złotych i jeden punkt karny – mówi stargardzianin.
Joanna Wojtach ze straży miejskiej przyznaje, że pan Kamil nie jest pierwszym ukaranym w ten sposób dostawcą. Osoby, które pójdą w jego ślady, także muszą się liczyć z tym, że dostaną mandat.
- Mieliśmy bardzo dużo sygnałów od kierowców, że w godzinach szczytu samochody dostawcze stają niby tylko na chwilkę i na ulicy robi się korek – mówi Joanna Wojtach.
Osoby, które jadą do pracy czy odwożą dziecko do przedszkola, bardzo się wtedy denerwują, bo są spóźnione.
Zdaniem Joanny Wojtach, w tej sytuacji można zastosować dwa rozwiązania. Właściciel sklepu może wystąpić do zarządcy drogi o przydzielenie koperty dla samochodu dostawczego. Drugie wyjście to zaparkowanie w miejscu oddalonym od sklepu i przewiezienie towaru wózkiem.
Zdaniem eksperta:
st. sierż. Julia Górecka z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie
- Zagadnienie zatrzymywania się pojazdów na jezdni regulują kodeks wykroczeń i prawo o ruchu drogowym. Zatrzymanie i postój pojazdu jest dozwolony tylko w miejscu i w warunkach, w których jest on z dostatecznej odległości widoczny dla innych kierujących i nie powoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub jego utrudnienia. Zgodnie z kodeksem wykroczeń, samochód dostawczy nie jest pojazdem uprzywilejowanym.
Źródło: "Głos Szczeciński", z dn. 25.05.2009 r.
|