|
Ulica Reduty Ordona jest jednokierunkowa i w miaręszeroka. Wydawałoby się więc, że nie ma z nią żadnego kłopotu. Z ulicą nie, ale już z kierowcami parkującymi niemal na samym skrzyżowaniu, już tak.
Wymieńmy tylko dwie z bocznych ulic, tj. Krakusa oraz Żwirki i Wigury. Wyjeżdżając z nich na ul. Reduty Ordona trzeba mocno wysunąć samochód do przodu. W praktyce - zająć pół pasa, by zobaczyć, czy główną arterią nie jedzie samochód i czy można bezpiecznie skręcić w główną arterię lub przejechać jezdnię na wprost.
- Coś jest felernego w tej organizacji ruchu - komentuje sytuację pan Krzysztof, mieszkaniec ul. Krakusa. - Każdego dnia startując do pracy robie to z duszą na ramieniu. Rano ulicą Reduty jedzie mnóstwo aut. Nigdy nie wiem, czy któreś nie wpakuje sie na mnie. A ja, żeby bezpiecznie włączyć się do ruchu, muszę pysk auta wysunąć bardzo mocno, bo inaczej nic nie zobaczę.
Przejeżdżamy wolno wzdłuż Reduty Ordona. Trochę dziwi zachowanie kierowców. Stawiają swoje auta niemal na skrzyżowaniu z bocznymi uliczkami. To, co opowiadają nam Czytelnicy, to fakt. Trudno wyjechać z takiej podporządkowanej uliczki, bo zza parkujących samochodów nic nie widać.
- Mnie też dziwi zachowanie kierowców - komentuje to Joanna Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej. - Chyba zapomnieli przepisów, a to nie jest miłe również w wymiarze finansowym. Za parkowanie bowiem w obrębie skrzyżowania można zapłacić 300 zł.
Pani Joanna obiecuje, że wyczuli patrole Straży Miejskiej na ten region. Z informacji już uzyskanych od inspektorów SM wynika, że nie ma dnia, by nie wystawiali tam mandatów. Mimo to kierowcy ciągle stawiają auta niemal na skrzyżowaniu.
- Czasami wydaje mi sie, że na każdej szczecińskiej ulicy należałoby wystawiać stały posterunek i może wówczas coś by się zmieniło - żartuje Joanna Wojtach.
Źródło: " Głos Szczeciński" z dn.01.06.2009
|