|
Bo chcieć, to móc
Przez lata wzgórze u zbiegu ulic Salomei i Gontyny, gdzie rośnie pomnikowy miłorząb japoński, było przykładem braku koordynacji służb odpowiedzialnych za miejską zieleń. W tym roku - żeby nie zapeszyć - wyraźnie nastąpił przełom.
Wzgórze to domena zarówno Zakładu Usług Komunalnych (zieleniec), jak Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego (część w pasie drogowym). A trawa rośnie, nie bacząc na strefy wpływów jednostek budżetowych miasta. Problem polegał na tym, że służby w sobie dogodnych terminach wyznaczały terminy koszenia. Efekt był taki, że gdy w pasie drogowym trawnik był wzorcowy, to przy miłorzębie chaszcze sięgały metra. Przełom nastąpił w tym roku.
- Trzeba pochwalić miejskie służby za koordynację działań- przyznaje Czytelnik. - Cały teren uprzątnięto wzorowo, a trawa równo skoszona. Ale inny problem pozostał. W cieniu unikatowego pomnika przyrody (wysokość ok. 22 m, obwód pnia - 250 cm) odbywają się suto zakrapiane spotkania towarzyskie przy ognisku.
- Niestety, znów pojawili się złomiarze ściągający tu, jak w ubiegłych latach, rozmaite śmieci, pijący alkohol, koczujący i wypalający kable. Świadczy o tym czarny wypalony krąg ledwie 6 m od pnia miłorzębu - dodaje A. Nieczajew.
Ogień zagraża nie tylko wiekowemu drzewu, również będącej w małej odległości stacji redukcyjnej gazu. Gdyby do niej dotarł, mogłyby nie wytrzymać systemy zabezpieczeń i doszłoby do nieszczęścia.
- Temat przekazuję naszemu oddziałowi Północ. Patrole w tym rejonie będą chodziły częściej - zapewnia Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn. 24.06.2009 r.
|