- W rozbieranej hali przy ul. Rapackiego zginęło około 700 jerzyków - ocenia Zofia Brzozowska z fundacji "Ratujmy Ptaki". Wczoraj szczeciński sąd przesłuchał pierwszych świadków w tej bulwersującej sprawie.
Ława oskarżonych obejmuje sześć osób. To: inwestor, kierownik prac rozbiórkowych oraz wykonawcy. Wszyscy zostali oskarżeni o złamanie art. 181 § 1 kodeksu karnego: "kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".
Sprawa sięga lipca 2007 r. Wtedy przy ul. Rapackiego w Szczecinie rozpoczęła się rozbiórka hali po sklepie spożywczym Leader Price.
- 19 lipca dostaliśmy telefon, że w rozbieranej hali giną jerzyki - zeznała Barbara Zorga, prezes Zachodniopomorskiego Towarzystwa Ekologii Praktycznej.
Jerzyki to gatunek ptaka wędrownego objętego w Polsce ścisłą ochroną. Jego najliczniejsze populacje występują w miastach. Gniazdują w budynkach, wieżach kościelnych, kominach. Okres lęgowy jerzyka trwa od 1 maja do 15 października. W tym czasie na terenie jego siedlisk nie mogą być wykonywane żadne prace remontowe ani termoizolacyjne.
- Kiedy dotarłam na miejsce, zobaczyłam, że blachy na dachu są cięte, a iskry lecą wprost na trzepocące się pod nim ptaki - mówiła dalej Barbara Zorga. - Błagałam, żeby mnie wpuszczono, ale usłyszałam tylko wyzwiska. Pozostało wezwać straż miejską.
Strażnicy kilkakrotnie przyjeżdżali na miejsce.
- Podczas jednej z interwencji zostały znalezione gniazda ptaków, które leżały pod rozbieraną halą - opowiada powołany na świadka jeden z funkcjonariuszy. - Część jednego ze skosów dachu była usunięta. Widać było ptaki, które podlatywały pod krawędź dachu, szukając gniazd, których już tam nie było.
Barbara Zorga: - Ptaki były w amoku, przylatywały, żeby karmić młode, a ich już tam nie było. To były setki ptaków, które krążyły w poszukiwaniu gniazd i rozbijały się o mury hali. Jerzyk tak właśnie się zachowuje, a poza tym w locie osiąga ogromną prędkość. Przechodnie rękami zasłaniali się przed latającymi w koło hali ptakami. Zawiadomiliśmy o tym wojewódzkiego konserwatora przyrody, ale z tego co wiem, dotarł na miejsce dopiero, kiedy hali już nie było. Codziennie z mężem jechałam tam, aby zbierać żywe ptaki nieloty, w moje ręce trafiło około stu sztuk.
- W rozbieranej hali przy ul. Rapackiego zginęło około 700 jerzyków. Liczymy, że jego populacja mogła na terenie Szczecina zmniejszyć się nawet o 50 procent - oceniła Zofia Brzozowska z fundacji "Ratujmy Ptaki". Jej szacunki potwierdzili biegli. To ona poinformowała o sprawie prokuraturę.
Według fundacji "Ratujmy Ptaki" na terenie hali było ok. 1500 jerzyków i była to jedna z największych kolonii tego gatunku w Polsce.
- Tragedia jest tym gorsza, że to jedyne miejsce, gdzie populacja jerzyka się zwiększała - tłumaczy Zofia Brzozowska. - Wszędzie indziej spada, czego powodem są prace termomodernizacyjne na terenie miasta.
Kolejną rozprawę sędzia Radosław Bielecki wyznaczył na 11 sierpnia. W sumie przesłuchanych ma być 19 świadków.
- To największa taka sprawa w Polsce, a jej wynik może być precedensem dla wielu podobnych w całej Polsce - podkreśla Zofia Brzozowska.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin" z dn. 14.07.2009 r.
|