Wolno palić czy nie? Drukuj Email
poniedziałek, 10 sierpnia 2009 15:24

Gryzący, śmierdzący dym wciska się do mieszkania mimo zamkniętych okien. Iskry z ogniska spadają na pokryty papą dach. Upalnie, sucho. W każdej chwili może dojść do pożaru. To nie opis ćwiczeń strażackich, to rzeczywistość wielu szczecińskich dzielnic. Palimy ogniska nie patrząc na uciążliwości dla sąsiadów i ryzyko pożaru. Wolno nam czy nie?

Przepisy regulujące palenie ognisk są nieprecyzyjne. W myśl przepisów na własnej posesji wolno nam spalać pozostałości roślinnych, typu gałęzie i liście. Z drugiej strony nie wolno powodować nadmiernej ilości dymu i uciążliwego zapachu. Tylko co to znaczy „nadmierna ilość”? Osoby wrażliwe wyczuwają na kilkanaście metrów dym z papierosa, inni uwielbiają wiosenne wypalanie liści (kopcą okrutnie), bo im się to dobrze kojarzy. A co z dymiącym grillem? Zapach skwierczącej na ruszcie kiełbasy u sąsiada też może być dla niektórych koszmarem.

- Osoby spalające odpady muszą mieć na uwadze dobro współmieszkańców i nie mogą naruszać przepisów przeciwpożarowych – tłumaczy Joanna Wojtach, rzeczniczka straży miejskiej.

Jeśli sąsiad zgłosi, że spalamy w ognisku butelki PET, czy śmieci można liczyć się z wysokim mandatem a nawet ze skierowaniem sprawy do sądu grodzkiego.

O ile łatwo nakryć kogoś na spalaniu śmieci w przydomowym ognisku, to złapanie go, gdy używa pieca czy kominka jest bardzo trudne. Problem w tym, że straż miejska nie może przeprowadzać kontroli w budynku, czy domu. Jeśli funkcjonariusze odbierają sygnał od współmieszkańców, że sąsiad spala w piecu podejrzane, toksyczne odpady, to prowadzona jest obserwacja terenu wokoło posesji, a sprawa trafia do wydziału ochrony środowiska.

Częsty problem w naszym mieście, to wypalanie kabli na działkach, garażowiskach przez złomiarzy. Największe zagrożenie powodują jednak bezdomni, którzy grzeją się przy ogniskach. Takie osoby potrafią rozpalić ogień nawet w opuszczonych drewnianych budynkach.

Niektórzy mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Szczecina, dają o sobie znać po zmierzchu, gdy nie widać z którego komina wydobywa się gryzący dym. Po specyficznym smrodku można się domyślać, że w piecach spalają śmieci, aby zaoszczędzić na wywózce. Działkowicze z kolei, zamiast kompostować resztki roślin, palą je. Prawo w tej sprawie jest mętne, a w skwarne lato ludzie zmuszeni są zamykać okna. Może więc wzorem niektórych dużych miast, radni podjęliby jednoznaczną uchwałę o zakazie procederu i karach.

Źródło: "Kurier Szczeciński", str. 2, z dn. 10.08.2009 r.

 

Wyszukiwarka

BIP SM

Biuletyn Informacji Publicznej Straży Miejskiej Szczecin

Numery alarmowe służb miejskich i instytucji

112 - numer alarmowy UE
19656 - straż miejska
984 - pogotowie rzeczne
985 - ratownictwo górskie
986 - straż miejska
991 - pogotowie elektrowni
992 - pogotowie gazowni
993 - pogotowie ciepłowni
994 - pogotowie wodociągów
997 - policja
998 - straż pożarna
999 - pogotowie ratunkowe

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 18 gości 

2008 - 2012 © Straż Miejska Szczecin