|
Handlujący nielegalnie towarem na ulicach są zmorą zarówno straży miejskiej, jak i przechodniów. Do tej pory jedyną, często niewystarczającą, bronią do walki z tym zjawiskiem były mandaty. Niedługo może się to zmienić.
W okresie letnim niemal na każdym chodniku, zwłaszcza w centrum, spotkać możemy sprzedawców kwiatów, warzyw i owoców, a nawet biżuterii i bielizny. Najczęściej są to stoiska powstałe bez potrzebnego zezwolenia. Marta Kwiecień-Zwierzyńska z Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego zaznacza, że tylko takie zezwolenie pozwala na zajęcie pasa ruchu drogowego.
- Ustawa o drogach publicznych za jego brak przewiduje kary. Zarządca drogi nie posiada instrumentów prawnych do legitymowania osób handlujących w pasach drogowych, stąd też jedynym sposobem jest wymierzenie kar w formie mandatów przez straż miejską – dodaje.
Przedstawiciele straży miejskiej rzeczywiście wywiązują się z zadania. Najczęściej jednak mandat (w wysokości od 20 do 500 zł) w niczym nie przeszkadza handlarzom – decydując się na zajęcie terenu bez zezwolenia, muszą być świadomi konsekwencji. Zapłata kary jest dla nich wliczona w koszty działalności. W najgorszym dla handlarzy wypadku sprawa może trafić do sądu grodzkiego.
Tę sytuację poprawić ma planowany projekt nowelizacji kodeksu wykroczeń. Jeśli do tego dojdzie, straż miejska będzie mogła zatrzymywać towar sprzedawcom bez zezwoleń.
Walka z handlującymi nielegalnie trwa od lat. Stoiska, często prowizoryczne, szpecą reprezentacyjne części naszego miasta. Wprowadzenie surowszych kar może to zjawisko zahamować. Nie zapominajmy jednak, że jeśli jest popyt, jest także i podaż. Gdy zabraknie kupujących, z chodników znikną też handlarze...
Joanna Flis.
Źródło: "Kurier Szczeciński", str. 24, z dn. 13.08.2009 r.
|