|
„Jak się okazuje, usunięcie wraku samochodu z podwórka przy ul. Małkowskiego 18 jest problemem nie do pokonania” - pisze Andrzej S. do redakcji „Kuriera”. I dodaje, że żadna ze służb mundurowych nie potrafiła sobie z nim poradzić.
(...) Rozkradzione, zdewastowane, popalone wraki nie tylko szpecą ulice i parkingi, ale również niepotrzebnie zajmują miejsce.
Joanna Wojtach, rzeczniczka Straży Miejskiej, przyznaje, że wbrew pozorom na drogach miejskich kłopotliwych pojazdów (albo pozostałości po nich) nie jest znowu tak wiele. Oczywiście są sygnały dotyczące kolejnej zawalidrogi, ale częściej dotyczą one prywatnego terenu.
- W przypadku dróg wewnętrznych usunięcie wraku est obowiązkiem zarządcy danego obiektu. Niesłuszne są twierdzenia, że powinna się tym zająć straż miejska. My reagujemy, kiedy resztki pojazdu znajdują się na drodze publicznej – przypomina J. Wojtach.
Auto z podwórka przy ul. Małkowskiego powinien zatem usunąć zarządca budynku. Przedtem oczywiście powinien on zawiadomić o kłopotliwym wraku straż miejską, która ustali, czy rzeczywiście pojazd został porzucony, czy jego właściciel z przyczyn losowych nie może go przez określony czas użytkować. Sytuacje bywają różne. Ludzie wyjeżdżają za granicę, trafiają do szpitala, umierają. W sytacji, kiedy udaje się dotrzeć do osoby odpowiedzialnej za pojazd, jest ona pytana o przyczynę jego porzucenia. Jednocześnie zostaje pouczona, iż powinna wyrejestrować i uprzątnąć swoją własność. W razie braku współpracy (a i tak się zdarzy) mundurowi mogą nałożyć mandat.
Przyczyn porzucania pojazdów jest wiele. Nieraz okazuje się też, że zgłoszenie wynika z... nadgorliwości sąsiadów, a wskazywany samochód jest cały czas użytkowany.
A co w przypadku, jeśli nie uda się ustalić właściciela zawalidrogi, efektu nie przynosi też rozpytanie wśród okolicznych mieszkańców oraz oględziny poszczególnych części wozu (numer nadwozia i silnika jest usuwany)? Koszty zezłomowania pojazdu ponosi wówczas miasto lub np. spółdzielnia mieszkaniowa czy wspólnota, na terenie której on stoi.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn. 20.08.2009 r.
|