|
Wracamy do tematu poruszonego 26 sierpnia w artykule „Szambo to nie woda ogrodowa”. Są nowe wątki w tej sprawie.
Pan Jan mieszkający w domku jednorodzinnym na Skolwinie miał zapłacić mandat nałożony przez strażnika miejskiego za to, że ilość pobranej wody nie zgadza się z ilością odprowadzonych w tym czasie ścieków z szamba.
- Czytałem uważnie odpowiedź pani rzecznik straży i nie zgadzam się z jej argumentacją – twierdzi Jan Woźniak komentując odpowiedź rzecznika SM, która ukazała się 2 września („Straż Miejska odpowiada”). - Strażnik chciał mnie ukarać mandatem w kwocie 500 zł, a nie 300 zł, jak napisała pani rzecznik. Dostarczyłem im rachunku za odprowadzanie ścieków za rok 2008 i z 19 stycznia 2009 r. na 4 m szesc. Twierdzą, że to zbyt mało, ale nie chcą policzyć rachunku za ten rok. A przecież powstały głównie w 2008 r., bo w ciągu 19 dni nikt nie „narobiłby” aż 4 metrów sześciennych. To absurd.
Pomijając argumentację obu stron postanowiliśmy dojść, czy jest prawdą, że ilość zużytej wody musi zgadzać się z ilością wywiezionego szamba.
Tomasz Makowski z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji sugeruje, że nie byłoby konfliktu, gdyby pan Woźniak miał osobny licznik na wodę przemysłową. Podlewałby nią swój ogród i nikt nie poddawałby w wątpliwość, czy rzeczywiście to robił.
- To byłoby możliwe i celowe, gdyby mieszkańcy ulicy byli podłączeni do miejskiej kanalizacji – tłumaczy z kolei Woźniak. - A nie są. Każdy przez lata użytkował właśnie szambo i wobec tego zakładanie osobnej instalacji mijało się z celem.
W Wydziale Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Szczecinie powiedzieli nam:
- Jednoznacznego przełożenia wody na ścieki nie ma – przyznał Michał przepiera, dyrektor wydziału. - Prócz wyższych przepisów, służby miejskie działają również na podstawie uchwały rady miasta z 13 marca 2006 r. i być może z niej bierze się taka, a nie inna interpretacja.
Zakład Usług Komunalnych, który to ponoć zlecił kontrolę u pana Woźniaka, milczy w tej sprawie.
Natomiast w uchwale dotyczącej ścieków, w paragrafie czwartym jest jednoznaczny zapis, że porównywanie ilości wody i ścieków jest czynione wówczas, gdy mamy do czynienia ze zbiorowym dostarczaniem wody i odprowadzaniem ścieków (kanalizacja). U pana Woźniaka jest szambo, a więc uchwała jego nie dotyczy.
- Pan Wożniak nie zostanie ukarany za to, że nie zgadzają się ilości wody i ścieków, a za to, że nie dostarczył nam wymaganych dokumentów – tłumaczy po kilku dniach rzecznik Straży Miejskiej. - Być może zostaliśmy źle zrozumiani, ale chodzi właśnie o to.
Źródło: "Głos Szczeciński", str. 11, z dn. 7.09.2009 r.
|