|
Od 19 sierpnia w Szczecinie obowiązuje zakaz palenia tytoniu na przystankach komunikacji miejskiej, placach zabaw, stadionach i w amfiteatrze. Nie wolno palić w czasie festynów i zawodów sportowych. Ale wystarczy pójść na jakąkolwiek imprezę do amfiteatru, by się przekonać, że palacze-terroryście palą nadal jak smoki. Nadal także od dymu nie są wolne przystanki, choć chętnych do płacenia mandatu za złamanie zakazu jest coraz mniej.
- Przez dwa tygodnie, ze względu na brak informacji na przystankach, tylko pouczaliśmy palaczy, mówi Joanna Wojtach, rzecznik straży miejskiej w Szczecinie. Od kiedy młodzież wróciła do szkół, a stanowi ona sporą grupę przystankowych palaczy, zaczęliśmy też wystawiać mandaty. Ich koszt to od 50 do 500 złotych, a w skrajnych przypadkach sprawa w sądzie i grzywna do 5 tysięcy złotych. Na przystankach pojawiły się linie wyznaczające strefę zakazu dla palaczy, a także nalepki informujące o zakazie palenia.
- Do końca września już wszystkie przystanki powinny być oznakowane, informuje Marta Kwiecień-Zwierzyńska, rzecznik ZDiTM. Wprowadzenie zakazu nie było poprzedzone żadną kampanią informacyjną, nie było informacji w mediach ani na przystankach. ZDiTM nadrabia zaległości, ale wydaje się, że byłoby wskazane, by przez jakiś czas pojawiały się odpowiednie komunikaty w autobusach i tramwajach. Jak się dowiedzieliśmy, decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Dla miłośników dymka mamy jednak jedyną skuteczną radę, by uniknąć przykrych niespodzianek w postaci mandatów: lepiej zrezygnować z puszczania błękitnych kółek, z pożytkiem dla zdrowia swojego i innych.
Źródło: "Panorama 7", z dn. 24.09.2009 r.
|