|
W straży miejskiej zatrudniamy 132 osoby, w tym 85 czynnych strażników, którzy pełnią służbę na zmiany, są też osoby niepełnosprawne opisujące zdjęcia z fotoradarów, mówi Joanna Wojtach, rzecznik prasowy SM w Szczecinie. Są miasta, w których przy mniejszej liczbie mieszkańców strażników jest więcej niż w naszym mieście, przykładem mogą być Kielce, gdzie pracuje 160 strażników. Być może mała ich liczba w Szczecinie sprawia, że mieszkańcy szczecińskich osiedli skarżą się, że straż miejska nie zawsze przyjmuje zgłoszenia, a jeśli sprawa dotyczy terenów administrowanych przez spółdzielnie, często wręcz odmawiają interwencji. Co jest tego powodem?
- Może się tak zdarzyć, że z powodu małej liczby funkcjonariuszy zwyczajnie nie ma kogo posłać na interwencję – mówi Michał Domański, naczelnik Oddziału Prawobrzeże. - Trzeba pamiętać, że nasi ludzie są objęci przepisami prawa pracy, a to oznacza urlopy, okresy chorobowe czy dni wolne. Ponadto, podkreśla naczelnik Domański, straż nie jest odpowiednio wyposażona legislacyjnie. Nie wszędzie możemy interweniować, czego przykładem są np. tereny spółdzielcze. Czekamy na zmianę prawa, które umożliwi skuteczne egzekwowanie przepisów na wewnątrzosiedlowych uliczkach czy parkingach marketów. Teraz na zasadzie współpracy z administracjami osiedli podejmujemy interwencje, ale będą one skuteczniejsze po zapowiedzianej nowelizacji przepisów, dodaje Michał Domański.
- Straż miejska potrzebuje więc wsparcia właściwymi przepisami, a nie bublami prawnymi, wsparcia osobowego, bo zadań przybywa w tempie większym niż wzrasta stan osobowy, a także wsparcia społecznego, bo niewdzięczność wykonywanego zawodu jest duża, twierdzi rzecznik. - Jest prosta zależność, bo upomniany czy ukarany za wykroczenie człowiek drugi raz już tak pochopnie np. nie zasiądzie w publicznym miejscu z butelką alkohole w ręce, dodaje pani rzecznik.
- Każde osiedle ma swoje miejsca, gdzie popełniane są ustawiczne wykroczenia. W Dąbiu jest to park przy Koszarowej, w Zdrojach okolice ulicy Żołędziowej, a w Żydowcach park czy wręcz libacje na ulicy. Staramy się prewencyjnie wykonywać naszą służbę, ale proszę pamiętać, że Prawobrzeże to ogromny teren zamieszkany przez blisko 90 tysięcy ludzi, a nas nie ma tylu, by obstawić każde osiedle – podkreśla naczelnik Domański.
- Naszym życzeniem jest, by sami mieszkańcy wykazywali dla naszej pracy więcej zrozumienia, że nie jesteśmy tylko egzekutorami przepisów, ale spotkać nas można na festynach, gdzie przeprowadzamy pokazy i szkolenia, w szkołach, gdzie uczymy dzieci bezpiecznego zachowania, czy na terenach rekreacyjnych, gdzie pilnujemy porządku, dodaje Joanna Wojtach. Jesteśmy po to, by pomagać mieszkańcom i służyć, gdy zachodzi taka potrzeba.
Wszystko wskazuje na to, że strażnicy miejscy już wkrótce będą wyposażeni w niezbędne przepisy prawne umożliwiające skuteczne działania na całym obszarze miasta, także na terenach administrowanych przez spółdzielnie. Zmienią się niebawem przepisy dotyczące organizacji i kontroli ruchu na wewnątrzosiedlowych ulicach. Dzisiejsze przepisy z luką prawną wiążą ręce straży i policji w kwestii nakładania mandatów karnych.
Leszek Bochnacki.
Źródło: "Panorama 7", z dn. 24.09.2009 r.
|