|
Mieszkańcy protestują przeciwko wrakowi samochodu, ale na razie nikt im nie pomógł. Sprawa jest trudniejsza, niż się to Czytelnikom wydaje.
Samochody porzucone i takie, którymi właściciele od dawna nie jeżdżą, to temat nienowy w Szczecinie. Dziś kolejny przykład takiej sytuacji. Dostawcze białe auto iveco pozbawione tablic rejestracyjnych stoi na drodze dojazdowej przy ul. Kasprzaka 1, tuż przy ul. Ku Słońcu obok restauracji „Rosa”. Blokuje przejazd innym, a właściciel nic sobie z tego nie robi.
- Już trzy lata zmagamy się z tym problemem – mówi pani Bożena, mieszkanka pobliskiego bloku. - Kilka razy u właścicielki po interwencji mieszkańców pojawiała się Straż Miejska. Skutek żadny. Na nasze pisma SM odpowiadała w sposób nic nie wnoszący.
Na rocznym zebraniu wspólnoty mieszkaniowej w marcu br. w wolnych wnioskach odnotowano: - Rozwiązać problem parkowania samochodu dostawczego przez pana J.
Do dziś problemu nie rozwiązano.
Mieszkańcy interweniowali też u dziennikarzy Polskiego Radia Szczecin. Nie pomogło. Teraz zwrócili się do Głosu. - Zróbcie coś z tym wrakiem – zaapelowali.
- Nie dość, że samochód jest nieużywany od trzech lat, bez tablic i uszkodzony, to właścicielka zrobiła sobie z niego magazyn – dodaje pani Bożena.
Miejsce, gdzie stoi auto jest uliczką wewnętrzną, którą chodzą piesi, matki z wózkami i sporo dzieciaków idących do i ze szkoły. To, że auto zawadza, jest oczywiste. Nie dodaje też uroku okolicy. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie ze Strażą Miejską i urzędem miasta.
- Sprawa nam jest znana nie od dziś – wyjaśnia Joanna Wojtach, rzecznik prasowy Straży Miejskiej. - Problem w tym, że teren nie należy do miasta i według ustawy o drogach nie mamy prawa tem interweniować. Chyba, że zaszłoby zagrożenie bezpieczeństwa. Tę kwestię musi rozwiązać sam zarządca terenu.
Teoretycznie zarządca może wynająć lawetę i zawieźć samochód na parking. To jednak może spotkać się z protestem właściciela i z pewnością sprawa zakończyła by się w sądzie. Jak widać, nie ma tu dobrego rozwiązania. Chyba, że zarządca zdecyduje się od razu na sprawę cywilną przeciwko właścicielowi pojazdu. Żaden dziennikarz w tym konflikcie nie pomoże żadnej ze stron.
Marek Rudnicki.
Źródło: "Głos Szczeciński", z dn. 26-27.09.2009 r.
|