|
Palą ogniska na miejskim gruncie. W sąsiedztwie garaży, pomnika przyrody i stacji redukcyjnej gazu. Te „zabawy” mogą się zakończyć katastrofą.
Przed kilkoma miesiącami problem był podobny: w sąsiedztwie pomnika przyrody odbywały się alkoholowe libacje, a w pobliżu stacji gazy złomiarze wypalali kable. Gdy teren wzięła pod lupę straż miejska, biesiadnicy ze skweru w rejonie ulic Salomei i Gontyny się wynieśli. Teraz wrócili. Wraz z nimi – zagrożenie.
- Na początku września zostało skradzione ogrodzenie wokół pomnikowego miłorzębu. Drewno posłużyło pewnie do wypalania kradzionych kabli. Potem pojawiły się śmieci, a w sąsiedztwie stacji redukcyjnej gazu ziemnego powstała duża sterta starych ubrań – relacjonuje Aleksander Nieczajew, audytor środowiska.
Eskalacja wandalizmu nastąpiła pod koniec ub. tygodnia. Ktoś siekierą odłupał kawał kory: tuż pod tabliczką z godłem państwa i napisem „Pomnik przyrody”.
- Przeszło 150-letni miłorząb. To na polskie warunki jest niezwykłe. Do tego okaz żeński – ewenement na skalę europejską. I taki okaz możemy stracić przez ludzką głupotę i brak dozoru ze strony miejskich służb – komentuje ekolog.
Strata byłaby ogromna. I realna, jeżeli rana zadana drzewu szybko i fachowo nie zostanie zaopatrzona. Ale prawdopodobnie jest jeszcze inny czarny scenariusz.
- Menele w ten rejon naznosili pocięte kawałki okiennych ram. Jak puszczą to z dymem, to... Jest sucho, teren zadrzewiony, a wokół śmieci. Ogień może się rozprzestrzenić błyskawicznie. Opodal są garaże, bliżej stacja gazu. Jak to wszystko buchnie, straty mogą być katastrofalne – komentuje A. Nieczajew.
O stanie zagrożenia ekolog już powiadomił magistrat, zawiadujący miejską zielenią Zakładu Usług Komunalnych i straż miejską.
- Miłorzębem zajmą się nasze inspektorki ds. zieleni. Ocenią zniszczenia i zdecydują, jak je zminimalizować, a jednocześnie drzewu pomóc – mówi Monika Bąk z ZUK-u.
- Zapewniam, nie odpuścimy. Nasze patrole będą tam częściej niż do tej pory – deklaruje Joanna Wojtach, rzecznik SM.
Warto by jeszcze pomyśleć o odbudowie drewnianego ogrodzenia wokół miłorzębu i odrestaurowaniu jego tablicy informacyjnej zniszczonej przez namazane farbą wulgarne napisy.
Arleta Nalewajko.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn. 30.09.2009 r.
|