|
Pan W. jest przykładem, jak skutecznie grać na nosie wszystkim miejskim służbom. Jak trzymać w mieszkaniu stado psów, bezkarnie zatruwając życie sąsiadom. Jak bezprawnie zajmować teren i nie tylko nie dać się z niego usunąć, ale nawet żądać odszkodowania za jego opuszczenie. Jak wypuszczać psy bez dozoru, by atakowały ludzi i zagryzały zwierzęta.
Wczoraj w sprawie pana W. miał nastąpić przełom. Od rana wokół bezprawnie zajmowanej przez niego działki na terenie ROD „1 Maja” w Szczecinie gromadził się tłum. Próba sił: zarząd ogrodów działkowych starał się ze swego terenu usunąć „dzikiego lokatora” i psy, jakie na ogródku przetrzymuje.
Czterech ludzi usuwało potrójne zasieki wokół działki: wysoki na 3 m żywopłot z jeżyn, potem 2-metrową siatkę, a na koniec konstrukcję ze szmat, plandek, drewnianych palet i falistej blachy.
- Wokół działki jest 500 m takich zasieków. Wczoraj udało się usunąć niespełna 30 m. Niestety, ktoś pana W. uprzedził. Psów na działce nie było. Po godzinie od zakończenia naszych działań W. powrócił. Prowizorycznie połatał ogrodzenie, znów sprowadził psy. Następnym razem lepiej się musimy przygotować - przyznaje Jerzy Zegar, prezes ROD „1 Maja”.
Akcja usuwania W. trwała do południa. Wieczorem na klepisku z budami i szmatami, zwanym ogrodem działkowym, płonęło ognisko.
- Psy sprowadził i się bawi. Żenada, że na takiego człowieka nie ma siły. Coś z nim musimy zrobić! - denerwowała się Maryla Zalewska.
Do tej pory skuteczny w działaniu jest tylko pan W. W mieszkaniu przy ul. Niemcewicza trzyma psy. Na tyle duże stado, że uciążliwe dla sąsiadów: skarżą się na hałas i smród. W ub. roku straży miejskiej udało się wprowadzić tam Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, ale to wytrąciło podstawę do zabrania dobermanów. Uznało: „dobrostan zwierząt jest zachowany”. Tylko warunki, w jakich pan W. przetrzymuje psy na nieswojej działce, uznano za niehumanitarne. Dlatego mu je odebrano. Udokumentowane przypadki wydostawania się psów poza ogrodzenie, ataku na ludzi, zagryzania innych czworonogów dla stróży prawa okazały się zbyt błahe, by pana W. zwierząt pozbawić. Nawet, by usunąć go z bezprawnie zajmowanej działki.
- Ostatnio napisał do naszych władz w Warszawie, że jak mu damy 16 tysięcy złotych, to działkę opuści. Jeżeli nie, to dalej będziemy mieli z nim przyjemność - słyszymy w ZO Polskiego Związku Działkowców.
Arleta Nalewajko
Akcja usunięcia agresywnych psów w kompleksie ogrodów 1 Maja w Szczecinie - nie dała rezultatów. Trzeba będzie ją powtórzyć.
Źródło: "Kurier Szczeciński", z dn.04.11.2009 r.
|