|
Policja wzywa na przesłuchania, sąd - na rozprawy, straż miejska wręcza mandaty. Wiesław W. nic sobie z tego nie robi. Jego psy wciąż terroryzują okolicę.
Sprawę opisywaliśmy dwa tygodnie temu. Wiesław W. trzy lata temu nielegalnie (bo bez aktu własności) zajął ogród działkowy przy 1 Maja. Trzyma tam trzy psy, które - według okolicznych mieszkańców - biegają między blokami, atakują ludzi i zwierzęta. Zarząd Ogrodów Działkowych z własnej inicjatywy nie zrobił nic, by dziki lokator się wyprowadził. Ludzie skarżyli się jednak coraz częściej, więc ZOD postanowił rozebrać płot okalający działkę i stojące tam zabudowania, licząc, że wówczas Wiesław W. sam się wyniesie. W miniony wtorek ekipa uzbrojona w kombinerki i sekatory zebrała się przed terenem, na którym koczuje Wiesław W. Rozebrano część płotu. Na działce nie było ani W., ani psów. Przedstawiciele ZOD rozeszli się. Godzinę później W. wrócił. Płot prowizorycznie połatał blachą i sznurkami. Wypuścił psy.
- Człowiek siedzi tam bezprawnie, a my nic nie możemy zrobić - twierdzi Jerzy Zegar, prezes ogródków działkowych przy ul. 1 Maja. - Ten płot to była nasza jedyna deska ratunku. Nie udało się. Kiedy jeden z naszych pracowników poszedł po południu zorientować się w sytuacji, został przez W. uderzony.
Ręce rozkłada prezes Okręgowego Zarządu Polskiego Związku Działkowców Tomasz Olkuski. - To nie jest pierwsza sytuacja, kiedy ktoś bezprawnie okupuje działkę - mówi. - Takich ludzi trudno usunąć. Sprawy ciągną się latami. Zgłosiliśmy na policję, że się włamał. Czekamy na jakieś działania. Przecież ja go nie wezmę pod pachę i nie wyniosę, bo mnie pozwie.
Policja twierdzi, że bez wyroku sądu nie może usunąć Wiesława W. z działki. A ZOD do tej pory żadnego pozwu w sądzie nie złożył - działkowcy napisali tylko list z prośbą o pomoc do prezydenta Szczecina.
Przemysław Kimon z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji: - Wzywaliśmy nawet tego pana kilkakrotnie na komendę. Ale się nie stawia.
Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej w Szczecinie: - Wypisujemy mu mandaty za luźno biegające psy, ale W. ich nie przyjmuje, więc sprawy idą do sądu. W. się nie stawia na wezwania i tak w kółko.
Może rada miasta coś może? - To nie jest teren gminy tylko działkowców - odpowiada Tomasz Hinc, przewodniczący komisji bezpieczeństwa. - Mogę postawić tę sprawę na komisji, ale wątpię, żeby to coś zmieniło.
Anna Łukaszuk.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin", z dn. 7-8.11.2009 r.
|