|
Chcesz pomóc żebrzącym - nie dawaj im pieniędzy na ulicy przekonuje warszawiaków stołeczny Ratusz i rozpoczyna kampanię informacyjną jak można wesprzeć ludzi proszących o jałmużnę, a także gdzie oni sami mogą takie wsparcie uzyskać. Oszuści przestaną na litości zarabiać, naprawdę potrzebujący znajdą pomocną dłoń.
Problem żebrzących ma każde większe miasto. Szczecińska straż miejska przez ostatnie dwa lata miała 80 takich zgłoszeń. Większość dotyczyła Romów i ich dzieci. Mężczyźni proszą o pieniądze na ruchliwych skrzyżowaniach, trzymając przed sobą tekturowe kartki z napisem „proszę na jedzenie”, kobiety z dziećmi wysiadują przed bankami, starsze osoby często widać na przejściu wiodącym do CH „Galaxy”, w tramwajach pojawiają się chłopcy grający na akordeonie, proszący pasażerów o datki. Przechodnie reagują na nich różnie, najczęściej odwracając głowę. Niektórzy litują się wrzucając drobne. Najrzadszą reakcją jest interwencja - telefon na policję, straż lub do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (tel. 19289), choć te służby, działając wspólnie, mają wszystkie narzędzia by pomóc żebrzącym i ukrócić oszustwa tych, którzy wykorzystują ludzką dobroć.
- Naszym zadaniem są działania prewencyjne, policja może działać sankcyjnie - mówi Joanna Wojtach, rzecznik straży. - Ustalamy dlaczego ta osoba znalazła się na ulicy i jakiej pomocy potrzebuje. Zawsze szczególne są interwencje dotyczące dzieci. W takich przypadkach zawiadamiamy policję i MOPR.
Pomóc udaje się bardzo rzadko, bo rzeczywistego wsparcia chcą nieliczni. Najczęściej żebrzący to oszuści, którzy na widok patrolu uciekają. A potem przenoszą się w inne miejsce. W Warszawie ruszyła kampania „Pomagam, nie daję”, której celem jest walka z ulicznym żebractwem i dotarcie z właściwym wsparciem dla potrzebujących. Ma uświadomić mieszkańcom, że jałmużna nie jest odpowiednią formą pomocy. Ulotki i plakaty z adresami miejsc, gdzie można zwrócić się po pomoc pojawiły się w środkach komunikacji miejskiej. Do żebrzących dociera policja i pracownicy socjalni, którzy ustalają dlaczego te osoby znalazły się na ulicy i wskazują jednostki, które mogą im w tej sytuacji pomóc.
Małgorzata Grochocka, kierownik działu interwencji kryzysowej szczecińskiego MOPR radzi podobnie:
- Nie dawajmy datków żebrzącym, to nie rozwiąże ich problemów - mówi. - Informujmy, gdzie mogą się udać po pomoc. Naprawdę potrzebujący skorzystają.
Źródło: " Kurier Szczeciński" z dn.15.12.2009
|