|
Śnieżna zima to dodatkowe obowiązki nie tylko dla służb oczyszczania miasta i firm komunalnych, także dla zarządców nieruchomości. Obowiązek usuwania z dachów śniegu i lodu mają zwłaszcza właściciele i zarządcy hal i obiektów sportowych, widowiskowych, centrów handlowych oraz budynków użyteczności publicznej: urzędów, szkół, szpitali, sal gimnastycznych, krytych basenów.
Zapominalskim lub leniwym grożą grzywny. Przepis nakłada na zarządców i właścicieli budynków obowiązek reagowania, gdy warstwa śniegu ma 20 cm grubości. Jak zaznacza Ryszard Kabat, zachodniopomorski wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego, nie mandat, a świadomość zagrożenia powinna być wystarczającym powodem, by usuwać śnieg. Skala niebezpieczeństwa winna być dopingiem dla każdego zarządcy. W zależności czy śnieg jest suchy, zmrożony czy mokry jego metr sześcienny waży nawet do kilkuset kilogramów.- Przy takich opadach, jak w ostatnich dniach, czapa sięga 25-30 cm i jest to granica zagrożenia. Warto zebrać przynajmniej do 15-20 cm pokrywy, jeśli boimy się, że można przy oczyszczaniu uszkodzić samo pokrycie dachu - tłumaczy R. Kabat. - Nakazać nie możemy niczego, ale straż miejska powinna móc więcej. My możemy uczulać i apelować, by dachy obiektów, także wyższych budynków mieszkalnych o płaskich dachach, odśnieżać.
- W przypadku obiektów wielkopowierzchniowych, takich, jak super- i hipermarkety, organem nadzoru jest wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego. Strażnicy, gdy zauważą, że zalegający śnieg może być zagrożeniem, starają się zwracać uwagę zarządcom. Karać nie mogą. Nie mogą też wszczynać postępowań mandatowych czy sądowych przeciw osobom bądź zarządcom, którzy uchylają się od obowiązku, o którym mówi rozporządzenie porządkowe Nr 1/06 Wojewody Zachodniopomorskiego z 29 stycznia 2006 r. - wyjaśnia Joanna Wojtach, rzecznik prasowy szczecińskiej SM.
Strażnicy miejscy mają prawo nałożyć mandat do 500 zł tylko w sytuacji, gdy zarządca nieruchomości nie zadba o usunięcie nawisów śnieżnych lub sopli lodowych, które stwarzają zagrożenie. Jak dodaje Joanna Wojtach, po ten środek strażnicy do tej pory nie musieli sięgać, wystarczało zwrócenie uwagi.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn.12.01.2010 r.
|