|
Straż miejska szuka bezdomnych, straż pożarna dostaje coraz więcej zgłoszeń związanych z ulatnianiem się czadu. Wszyscy są zgodni - to najostrzejsza zima od lat!
Strażnicy miejscy pomagają bezdomnym
- Ludzie zgłaszają do nas coraz więcej miejsc, w których przebywają osoby bezdomne - mówi Joanna Wojtach ze straży miejskiej. - Codziennie nasze patrole odwiedzają miejsca, w których znajdują się koczowiska. Niestety osoby bezdomne nie zawsze chcą pomocy. Twierdzą, że dadzą sobie radę. Ci rozsądni decydują się na szczęście na schronisko.Można ich spotkać na działkach w rejonie lotniska w Dąbiu, pod estakadą w Śródmieściu, czy też na garażowisku przy ulicy Stalmacha.
Strażacy mają pełne ręce roboty
Straż pożarna natomiast dostaje coraz więcej zgłoszeń związanych z ulatnianiem się bądź podejrzeniem ulatniania się tlenku węgla. - Wiele zgłoszeń dotyczy także przymarzniętych do lodu ptaków - mówi aspirant sztabowy Mirosław Siewierski ze straży pożarnej. - Chociaż nie zawsze ptaki przymarzają do lodu. Tak było z kaczką przy pl. Kilińskiego, która po przybyciu strażaków odfrunęła.W ostatnich dniach strażacy spieszyli z pomocą dwóm łyskom i łabędziowi, które przymarzły na Kanale Zielonym przy ul. Heyki. Podobnie jak dwa łabędzie na Odrze w rejonie ulicy Szklanej. Mieszkańcy zgłaszają także problemy ze zwisającymi soplami z dachów. - Jesteśmy jednak służbą ratowniczą , nie porządkową, usuwanie sopli lodowych z dachu to obowiązek zarządcy, interweniujemy w uzasadnionych przypadkach – dodaje Siewierski.
SEC grzeje tyle, ile zamówili odbiorcy
- Ostatnie dane jakie mamy o zużyciu ciepła dotyczą listopada i grudnia, wówczas jeszcze nie było tak uciążliwych mrozów - tłumaczy Danuta Misztal ze Szczecińskiej Energetyki Cieplnej. - Najbardziej wiarygodne dane będą pod koniec lutego. Niezmiennie dostarczamy ciepło do naszych odbiorców. Odbiorcy na rok z góry zamawiają moc, nie ma czegoś takiego jak zwiększanie jej z powodu panujących warunków atmosferycznych.
Moc na dany obiekt określają projektanci instalacji grzewczej, może ona się zmienić na przykład w wyniku ocieplenia budynku.
Rury pękają każdej zimy
- Każdej zimy awaryjność jest większa - mówi Tomasz Makowski, rzecznik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie. - Ta zima jest ostrzejsza niż poprzednia, od początku stycznia odnotowaliśmy ponad dwadzieścia poważniejszych awarii, to jest takich, gdzie mieszkańcy byli pozbawieni wody. Z powodu tak dużych mrozów nie może zostać użyty beczkowóz. - Poniżej -4°C zamarza armatura dostarczająca wodę - dodaje Tomasz Makowski.
Opał kupujemy chętniej
- Póki co kolejek nie ma, węgiel jest dostępny na bieżąco - usłyszeliśmy w składzie opału przy ul. Dębogórskiej. - Ludzie faktycznie kupują więcej opału. Ceny nie idą w górę, pozostają na tym samym poziomie, a więc za groszek zapłacimy 550 złotych za tonę, a za orzech 590 złotych. W składach opału zdarzają się sytuacje, że klienci kupują węgiel na worki, najwyżej jeden lub dwa trzydziestokilogramowe.
Nie ma więcej złamań
W izbie przyjęć szpitala przy ul. Unii Lubelskiej z powodu mrozu, nie ma gwałtownego wzrostu liczby pacjentów zgłaszających się z odmrożeniami czy złamaniami kończyn. - Nie ma lawiny pacjentów, wygląda to jak zwykle zimą – mówi lek. Grzegorz Jagielski ze szpitalnego oddziału ratunkowego.
Źródło: "Moje Miasto Szczecin" z dn. 26.01.2010 r.
|