|
Podwójne skarpety, grube rajstopy, ciepłe czapki, dużo ciepłych napojów - w taki sposób przed zimnem chronią się szczecinianie pracujący na świeżym powietrzu.
Od kilku dni temperatura w dzień spada nawet do kilkunastu stopni poniżej zera. Jak przetrwać takie warunki? - Trzeba po prostu ubrać się "na cebulkę" - śmieje się pani Anna, kontrolerka ze Strefy Płatnego Parkowania. - Inaczej nikt nie wytrzymałby ośmiu godzin pracy. Masywne, górskie buty, dwie pary spodni, gruby sweter, rękawiczki i czapka w zupełności wystarczą. W czasie piętnastominutowej przerwy zawsze idę do jakiegoś baru na ciepłą herbatę z cytryną lub zupę. Najlepiej regeneruje mnie jarzynowa. Najważniejsze jednak jest to, żeby jak najwięcej się ruszać.
Dobrze zabezpieczeni przed zimnem są także funkcjonariusze straży miejskiej. Wkładają skórzane buty z wysoką podeszwą, dwie pary grubych skarpet, polary, ciepłe kurtki, grube rajstopy, skórzane rękawiczki i ciepłe czapki pilotki. Wszystkie te rzeczy są zapewnione przez firmę - mówi funkcjonariuszka Żaneta Hinc. - Ja dodatkowo noszę jeszcze jedną parę rękawiczek i kolanówki. Czasem zdarza się, że do butów wkłada się gazetę. Najważniejsza jednak jest czapka, bo jak wiadomo większość ciepła "ucieka" przez głowę.
- Podczas przerw staramy się jak najwięcej pić, a najlepsza jest herbata malinowa z miodem - dodaje jej koleżanka, Sylwia Bartosz. - Potem można już wracać do pracy, choć warunki atmosferyczne lubią nam płatać różne psikusy. We wtorek chciałam wypisać pouczenie mężczyźnie, który palił papierosa na szkolnym boisku. Okazało się, że przez mróz mój długopis odmówił posłuszeństwa. Temu panu się jednak nie upiekło, koleżanka miała na szczęście zapasowy.
Mróz nie straszny jest także panu Januszowi, który został zatrudniony przez ZDiTM do odśnieżania miasta.
- Specjalnie przygotowałem sobie litrowy termos mocnej herbaty. To zawsze stawia mnie na nogi - opowiada. - Jeśli odpowiednio się ubierzesz, to możesz przetrwać każde warunki. Najważniejsze to nie stać w jednym miejscu. Mróz mrozem, a robota robotą. Trzeba nie zwracać na zimno uwagi. Ja na przykład sobie podśpiewuję, to dodaje mi energii.
Źródło: "Gazeta Wyborcza Szczecin" z dn. 27.01.2010 r.

Fot. Artur Kubasik, Agencja Gazeta.
|